Translate

piątek, 23 października 2015

I-Druga Szansa




Warto dać komuś drugą szansę. Kiedyś ty też możesz jej potrzebować.



Był deszczowy poranek, który zwiastował nadjeście jesieni. Piękne kolorowe liście spadały z drzew i wirowały jak mały tancerki po to, aby później opaść delikatnie na ziemię. Rodzice trzymali swoje pociechy, żegnając się z nimi i prosząc, aby w szkole byli grzeczni. Jednak dzieci niewiele słuchały i ciągle rozglądały się dookoła, peron 9 i 3/4 nie był zwykły. Mimo tego, że był stary miał w sobie tą magię i urok. Dzieciaki próbowały zobaczyć wszystko, ale mgła im w tym przeszkadzała. Pewna czarownica przedzierała się przez tłum wyraźnie była rozdrażniona. Rozdrażnienie młodej gryfonki było spowodowane tym, że co chwilę jakieś dziecko krzyczało: "Mamo! To ona to Hermiona Granger!". Dziewczyna chciała jak najszybciej przedostać się do czerwonej lokomotywy i zobaczyć przyjaciół. Poleciała z myślami do ciepłego Pokoju Wspólnego Gryffindoru, który tak bardzo kojarzył jej się z domem i rodzicami. Odzyska rodziców ona to wie. Wróciła z miłych rodzinnych wspomnień na peron i usłyszała donośny gwizd akurat, gdy była przed drzwiami pociągu.
-Cholera-pomyślała, kiedy Ekspres Hogwart ruszył. Próbowała włożyć ciężki kufer chociaż na schodek, ale to na nic. Dziewczyna wydała zduszony okrzyk, gdy ktoś złapał ją w pasie i pomógł włożyć kufer. Jeszcze trochę, a jej oczy wypadły by z orbity, kiedy dowiedziała się kto jej pomógł.
-Granger masz strasznie ciężki kufer-powiedział nie kto inny jak Blaise Zabini.
-Po co mi pomagałeś Zabini?-wysyczała, patrząc na niego podejrzliwie.
-Chciałaś tam zostać?-odpowiedział pytaniem ślizgon, odpowiedziała mu głucha cisza-no właśnie.
-Dzięki za pomoc-bąkła i chciała już odejść, ale ktoś złapał ją za nadgarstek.

-Chciałbym ten rok spędzić normalnie Hermiono, żadnych rywalizacji po prostu koleżeńskie kontakty.
-Przemyślę, ale wiedz, że z Malfoyem tak się nie da. Do widzenia Blaise.
-Nie tak szybko Hermiona-zaśmiał się mulat-teraz idziesz ze mną i poznasz moich koleszków, uwierz mi ślizgoni się zmienili od kiedy padł Voldzio.
-No chyba coś Ci się w tej główce pomieszało-odparła panna Granger.




Chłopak chwilę jej się przyglądał jakby zastanawiał się czy czasem nie lepiej było by ją porwać. Lokomotywa zatrzymała się gwałtownie przez co gryfonka poleciała do przodu wpadając na jakiegoś chłopaka, który wychodził z przedziału. Usłyszała dźwięczny śmiech Zabiniego, więc uniosła głowę i spojrzała na jakiegoś ślizgona, który przypatrywał jej się z lekkim uśmiechem.

-Wiesz, normalnie by mi się tak podobało, ale wbijasz swój łokieć w moje żebra-powiedział Teodor Nott.

Granger zarumieniła się, przez co jej twarz miała kolor włosów Ronalda. Próbowała wstać, ale jeszcze bardziej wbiła łokieć w żebra ślizgona, który jęknął.

-Zabini ty lepiej pomóż, a nie śmiej się jak idiota-warknęła dziewczyna.

-Mi przy okazji też-mruknął Teo. Kiedy dziewczyna już wstała nadszedł czas, aby pomóc wstać Teodorowi. Chłopak złapał za wyciągniętą rękę Blaise'a i pociągnął go na dół sam wstając. Nott wraz z gryfonką wbiegli do przedziału trzymając drzwi, Zabini szarpał za klamkę, ale Hermiona zablokowała zwinnym ruchem różdżki drzwi. Odwrócili się do osób w przedziale i zobaczyli tam dwie ślizgonki i jednego ślizgona. Jedynie Zabini i owy ślizgon nie mieli rozbawionych min. Mina panny Granger zrzedła natychmiast, gdy zrozumiała, że ten ślizgon to Draco Malfoy. Otworzyła spokojnie drzwi i chciała wyjść, ale nie udało jej się to bo Blaise zwinnym ruchem wrzucił ją spowrotem do przedziału. Gryfonka siedziała cicho patrząc na Notta i Zabiniego morderczym wzrokiem, w dłoni trzymała różdżkę, z której raz po raz tryskały iskry. Pansy w końcu nie wytrzymała drętwej atmosfery i krzyknęła:

-Diable może wreszcie przedstawisz nam swoją koleżankę?! Uwierz, że wolałabym rozmawiać z Hermioną w normalnych warunkach niż ciągłym milczeniu!

Hermiona zszokowana spojrzała na Pansy i zaniemówiła.

-Zamknij buzie Granger bo Ci mucha wleci-zakpił z gryfonki Malfoy. Granger odetchnęła głęboko i przybrała obrzydliwy uśmiech jakiego nie powstydził by się Snape.

-Malfoy jak chcesz to poprawie Ci nos bo trochę sobie go wyprostowałeś. Draco przez resztę drogi nic nie powiedział, a Hermiona zaczęła rozmawiać z Dafne i Pansy.

-Co jest Miona? Wyduś to z siebie-powiedziała do niej Parkinson, a jej koleżanka się uśmiechnęła.

-Wy.. mnie się nie brzydzicie? No wiecie wiem, że to nie jest brudna krew czy coś, ale czy to nie dziwne, że.. ze mną rozmawiacie?

-Hmm...Nie ma czegoś takiego jak brudna krew, ślizgoni naprawdę się zmienili po śmierci V-Voldemorta..zauważyli, że on wymyślił sobię jakąś swoją nazwe dla dzieci mugoli. Teraz widzimy, że to było głupie, większość uczniów Slytherniu chce w tym roku zaprzyjaźnić się z uczniami innych domów. Naprawdę nie przeszkadza nam to, że jesteś mugolaczką. Szczerze jakby czarodzieje nie żenili się z mugolami to już dawno moglibyśmy wszyscy wymrzeć.

Monolog panny Parkinson zrobił wrażenie nawet na gryfonce, po prostu Hermiona przytuliła się do niej na co ślizgonka odpowiedziała tym samym.


Każdy komentarz to jeden płomień dla zmarłych w bitwie o Hogwart.

czwartek, 22 października 2015

Hej!
Jest to mój pierwszy blog. Nigdy wcześniej nie pisałam jako blogerka mam nadzieje, że mimo wszystko zaakceptujecie mnie, bo jestem w tym nowa. Nie wiem na razie jak długie będą te
opowiadania. Nie wiem też co ile myślę, że na razie jak coś wymyślę to będę dawała co tydzień, a jak
uda mi się wcześniej to co kilka dni.
Piszę bo lubię-to takie moje hasło.
Wiem, że nie każdemu będą podobać się moje opowiadania, ale jestem tylko
człowiekiem i nie dam rady wszystkich zadowolić.
Nie jestem jak, niektóre z blogerek. Mam nadzieje, że będę mogła dla kogoś pisać,a
jak nie.. mówi się trudno.
Zapraszam do mnie!