Translate

niedziela, 15 listopada 2015

IV-List i niepokój Hermiony.

Cześć wróciłam :)
Mam nadzieje, że wyszedł dłuższy niż wszystkie :P xD
Pozdrawiam wszystkich.
Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia.


Panna Granger wchodząc do dormitorium, szła cichutko nie chcąc, aby ktoś ją usłyszał, nie chciała też trafić na Malfoya, narazie miała go dość i wzajemnie. Draco szybko zrozumiał, że Hermiona dała mu eliksir regenerujący, a nie na kaca. Przez tą wredną małą gryffonkę ośmieszył się przed całą klasą. Teraz jest postrzegany jako pedofil i zboczeniec. Jeszcze trochę, a będę gwałcicielem-pomyślał i przychnął. Już teraz dzieciaki, gdy go widziały too uciekały na drugą stronę korytarza, by po chwili zniknąć w którymś z ciemnych kątów. Nie które dziewczyny, np. Takie jak Lavender Brown* ciągle próbowały go uwieść, a on miał szczere nadzieje, że da mu wreszcie święty spokój. Ślizgon stał na środku salonu, gdy usłyszał dźwięk otwierania przyjścia. Odwrócił się do gryffonki, która czmychnęła do swojego dormitorium mierząc go morderczym wzrokiem. Chłopak wyszedł z wieży Prefektów i ruszył w kierunki Wielkiej Sali. Usiadł na swoim miejscu i nałożył sobie jedzenie. Jadł powoli tak jak go uczono. Do sali wleciał sowy z większymi lub mniejszymi paczkami. Blondyn zdziwił się, gdy jedna sowa podleciała do niego z listem. Zaskoczony otworzył list, a treść tak go zaniepokoiła, że musiał wyjść na błonia, aby jeszcze raz go przeczytać. Nawet przyjacielowi blondyn nic nie pokazał i wyszedł bez słowa z Wielkiej Sali.
 *******************


Hermiona czuła się nieswojo w towarzystwie Dracona, dlatego gdy tylko go widziała ulatniała się jakby jej tu nigdy nie było. Całe dnie spędzała w bibliotece, chciała być na 100% pewna, że zda owutemy z zamknętymi oczami. Jednak nigdy tej pewności nie miała, dopiero wojna pokazała jej ile się nauczyła i ile nauczyc się jeszcze musi. Kiedy czytała jakąś starą księgę od transmutacji znalazła jakieś zaklęcie. Nigdy wcześniej ich nie widziała i nie używała, więc przepisała je dokładnie, nawet nie zauważyła, że przy jednym z nich pisało "na wrogów"

 *******************


Harry szedł na zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią, które prowadzili Syriusz i Remus**. Wiedział, że oni go nie ukarają, ale nie chciał dawać powodu ucznią do mówienia, że swoje oceny zawdzięcza swoim znajomościom. Zaczął biec, aż niestety uderzył w coś lub może lepiej zabrzmi kogoś.

-Potter cholero jak łazisz?!

-Ja przynajmniej nie chodzę jakby ktoś skleił mi nogi Parkinson.

-Potter idź do Pomfrey bo chyba masz gorączkę.

-A co Parkinson martwisz się?

Ślizgonka spojrzała na niego i uniosła swoją nie zbyt grubą brew do góry. Zza zakrętu zaczeli wychodzić uczniowie, którzy parzyli na nich dziwnie, o ironio gryffon i ślizgonka. Złoty Chłopiec spojrzał groźnie na Pansy i odszedł w kierunku sali, gdzie odbywała się wcześniej lekcja. Musiał przeprosić ich za swoją nie obecość i wymyślić jakąś wymówkę. Los chciał, aby czarnowłosa dziewczyna też o tym pomyślała i poszła inną drogą trochę dłuższą musiała jeszcze zawitać w domu Węża. Właśnie obojga rozpoczeli wojnę przeciwko sobie.
 

*******************


Harry przeprosiłza swoje naganne zachowanie Łapę i Lunatyka obiecując, że to się nie powtórzy. Akurat ten moment wybrały sobie dwie ślizgonki, aby zapukać do drzwi. Nie mogła im przyznać, że nie było jej na lekcji bo kłóciła się z Potterem o tak banalną rzecz. W swoim Pokoju Wspólnym dowiedziała się, że Dafne Greengrass też nie było na lekcji bo zaspała, więc zaproponowała jej, żeby razem coś wymyśliły i się wytłumaczyły. Kiedy wyszły z klasy od razu usłyszały Zabiniego.

-Dygotko co ty tam z Daf robiłaś?

-Jeszcze raz nazwiesz mnie dygotką to Ci nogi z dupy powyrywam! Choć Dafne.

-Jasne!-krzyknął za nią Blaise-już od siedmiu lat mi tym grozisz!

Mulat z bananem na twarzy dołączył do ślizgonek, wcisnął się pomiędzy nie i objął jakby były tylko jego własnością. Pansy nie lubiła jego zachowania, zawsze poprostu zawsze, gdy był jakiś chłopak obok niej (oprócz Draco i niektórych ślizgonów) Blaise obejmował ją w pasie i kazał tamtemu zjeżdżać. Jak on to mówi "Ja tylko chronie Cię przed złym wyborem chłopaka". Ślizgoni wiedzieli o co chodzi chłopakowi i poklepywali go po ramieniu. Nie, ślizgon nie był zakochany w Pansy, on po prostu lubił się z nią droczyć i traktował ją jak siostrę. Doszli do przejścia za którym był Pokój Wspólny Prefektów, po chwili przechodzili przez tajne przejście do salonu Prefektów Naczelnych.

-Malfoy ty pieprzony idioto! Przysięgam, że przyłoże Ci tak jak w trzeciej klasie!

-Granger uspokój się do cholery! To tylko głupie zaklęcie za jakieś pół godzinie minie! Równie dobrze sama mogłabyś się odczarować!

-Ty wredny, mały ślizgonie! To było zaklęcie z starej księgi transmutacji!

-Mały?

-Po co ruszałeś ten pergamin kretynie?!

Do salonu weszła trójka uczniów domu węża i otworzyli ze zdziwienia oczy. Hermiona była teraz wysoka z długimi nogami i niebieskimi oczami, a co najważniejsze była RUDA. Kiedy Zabini to zobaczył wybuchnął niekontrolowanym śmiechem. To samo zrobiła Dafne z Pansy, z Draco i Hermiona sztyletowali się wzrokiem.
 

*******************


Zostało kilka minut i czar, który rzucił Malfoy powinien zniknąć. Pani Prefekt ciągle stała przy lustrze i szukała jakiś zmian w jej wyglądzie. Po chwili końcówki jej włosów zmieniły się na jasny blond.

-Malfoy co ty robisz?!-krzyknęła, gdy jej włosy zrobiły się platynowe, a oczy stalowo-niebieskie.

-To nie ja! Chociaż przyznam, że nawet fajnie wyglądasz, Szlamo-powiedział z kpiną, a w Hermionie coś pękło, może przez to, że od początku roku szkolnego Draco nie nazwał ją Szlamą? Teraz zabolało znów pokazał jaki jest. Stłumiła w sobie łzy i dumnie podnosła głowę patrząc na niego z politowaniem.

-Hmm.. lepiej niż w rudym.

-Zabini!

Kolejną godzinę spędzili na rozszyfrowaniu jakiego zaklęcia użył mulat w złączniu z Substitutus Aspectu***. Oczywiście oprócz Draco.

Następnego Dnia.

Hermiona obudziła się zlana potem, znów miała koszmary o jej ramieniu i nożu Bellatrix. Spojrzała na rękę i zaklnęła szpetnie z rany kapała krew i brudziła jej piżamę. Zawsze, gdy miała ten sen rany otwierały się, zadawało jej to niesamowicie wielki ból, ale co mogła zrobić? Dziewczyna na czworaka puki jeszcze nie miała mroczków przed oczami doszła do łazienki i szybko weszła pod wodę. Na początku poleciała gorąca woda, a gryffonka prawie krzyknęła z bólu. Przekręciła kurek na zimną, lecz nie lodowatą. Z łzami w oczach nałożyła na ranę opatrunek i ukryła go pod zaklęciem. Odetchnęła, gdy przyszła oczekiwana ulga. Chciała naprawdę o tym zapomnieć, ale ani Bella ani wspomnienia nie pozwalały jej na to, co prawda czarnowłosa kobieta już nie żyje, ale Panna Granger dalej miała koszmary, które w każdym razie nie chcą jej opuścić. Czasem nawet nie mogła wybudzić się ze snu, to wtedy budziła ją wystraszona Ginny.
Hermiona szła do jakiejś ponurej rezydencji. Nie chciała tam iść, ale jej nogi jakby żyły własnym życiem ciągnęły resztę ciała w tamtą stronę. Malfoy Manor-dziewczyna przeczytała kilka razy nazwę i pisnęła przerażona. Nie, ja tam nie chcę, nie... Stanęła przed bramą, która automatycznie otworzyła się. Weszła na podwórko, jeśli tak można nazwać posiadłość zrobioną całą z kamienia. Zapukała mosiężną kołatką prosząc w duchu, aby w "domu" nikogo nie było. Drzwi otworzyły się i wyjrzał za nich Glizdogon, gdy ją zobaczył uśmiechnął się obrzydliwie i wpuścił dziewczynę do środka. Przeszła do ogromnej jadalni i od progu już dostała Cruciatusem od Lastrange. Wiła się na podłodze wyginając się w coraz dziwniejsze kąty. Krzyczała z bólu i prosiła, aby przestała, prosiła o szybką śmierć. Jednak Bella nie wiedziała czym jest listość, nagle wszystko ustało, ale Miona wiedziała, że teraz zdarzy się coś gorszego. Chciała wstać, ale śmierciożerczyni kopnęła ją w twarz i usiadła na niej okrakiem. Wyciągnęła z kieszeni sztylet i z szaleństwem wypisanym na twarzy wbiłą ostrze noża w rękę gryffonki. Szatynka krzyczała i prosiła, żeby kobieta przestała. Bellatrix spojrzała na swoje dzieło i zeszła z dziewczyny, aby po chwili usiąść obok Czarnego Pana. Na przedramieniu Hermiony był wyryty napis "Szlama". Jednak to nie był koniec jej męki. Sam Lord Voldemort wstał i walnął w nią Crucio, Bella przy nim wymiękała. Już nie płakała tylko krzyczała nic by to nie pomogło. Powoli przypomniała sobie lekcje Syriusza:

-Pamiętaj Hermiona Cruciatusa można pokonać dobrym wspomnieniem i silną wolą.

Dalej Herm! Próbuj!-jej podświadomość krzyczała na nią, a ona próbowała i próbowała i nic. Wycieńczona leżała dalej na chłodnej, marmurowej podłodze.

-Avada Kedavra!-krzyknął Voldemort, a zielone światło poleciało w jej stronę, gdy było jakieś dziesięć centymetrów przed nią obudziła się.

-Wszystko okej Miona? Krzyczałaś.

-Tak okej Gin.
Potrząsnęła głową dość,koniec tych głupich wspomnień o koszmarach, dość, dość, dość. Dziewczyna szybko ubrała na siebie bieliznę, zwykły czarny T-shirt, niebieskie rurki i mundurek. Szła przez korytarz z dumnie uniesioną głową.

-Dziś jest piątek, więc co a tym idzie?-zapytała Hermiona Ginny.

-Początek weekendu!-pisnęła ruda i odwaliła jakiś taniec szczęścia na środku Wielkiej Sali, gdy usiadła, podeszła do nich McSztywna.

-Czy pani coś piła panno Weasley?-Cała Wielka Sala wybuchła śmiechem (nie licząc nauczycieli chociaż i oni mieli delikatne uśmiechy na twarzach)

-N-Nie pani Profesor.

-To prosze nie robić wstydu domu Lwa.

Po chwili McGonagall już nie było, a Weasley'ówna patrzyła na wszystko i wszystkich z otwartą buzią.

-Jestem kretynką.

-Tak, a po za tym chodziło mi o to, że dziś na patrolu mogę spodkać Malfoya-powiedziała poważnie zaniepokojona gryffonka.

*Lavender Brown-u mnie żyje

**Syriusz i Remus-też u mnie żyją, a Syriusz został uniewinniony.

***Substitutus Aspectu- Substitutus znaczy zmieniony a Aspectu wygląd więc to połączyłam i mam takie coś xD. Łacina.
 
  

Każdy komentarz to jeden płomień dla zmarłych w bitwie o Hogwart.

3 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobał ten rozdział czekam na next i życzę dużo weny i zapraszam na mojego nowego bloga na heartbeat-in-the-silence.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko fajnie, niektóre zmiany dodają nawet pozytywnego smaczku. Proszę zmień tę czcionkę bo jest tak mała że idzie oślepnąć

    OdpowiedzUsuń