Translate

sobota, 2 stycznia 2016

X-Uczucia, blisko winnego i zaklęcie Hermiony.

Nie ma ludzi obojętnych,
Są tylko Ci, którzy są zbyt dumni,
By okazać jakiekolwiek uczucia.

Miriam siedziała dalej w swoim pokoju z blondynem i rozmawiali.
-Draco.. chyba powninneś ją przeprosić..
-Miriam..
-Wiem, że to ona zaczęła, ale to naprawdę nie było miłe-przerwała mu-wyobraź sobie, że to Ciebie opuszcza któryś z przyjaciół.
-Weasley był jej chłopakiem..
-To tym bardziej. Jakbyś ty stracił dziewczynę bo nazwała by Cię dość wulgarnie?
-Nie przejąłbym się tym. Dziewczyn mam na pęczki i nigdy nie byłem zakochany. Nie istnieje takie coś jak miłość.
-Ale Draco..
-Nie.
-Spróbuj stawić się w jej..
-Nie.
-Sytuacji-powiedziała nie wzruszona jego odmowami. Uważam, że kiedyś Ci się Hermiona odpłaci za te słowa-pomyślała.
-Musimy gadać o tym?
-Nie, ale ja chcę.
-Nie obchodzi mnie co ty chcesz.
-Twoja duma próbuje ukryć twoje uczucia, Draco.
-Gówno wiesz-warknął i wyszedł.
Panna Blood mimo iż powinna wydawać się urażona, w ogóle się tak nie czuła. Współczuła tylko temu chłopakowi. Wiele przeszedł tak jak Hermiona.
-Tacy sami, a jednak inni-mruknęła do siebie i napiła się soku dyniowego, który dostała od Stworka. Poczuła się senna i opadła na łóżko zwijając się w kłębek. Naucze Cię miłości Draco. Ona raczej Hermionie nie pomoże.
***
Panna Howley spojrzała w górę, gdy coś kapnęło na jej książkę.
-Cholera-bąkła, kiedy zobaczyła nad sobą dziwny czerwony kwiat-to pewnie ślina. Wstała na równe nogi i odepchnęła z całej siły roślinę. Zaczęła uciekać do drzwi, ale nagle jakby zniknęły.
-Nie uciekniesz-powiedział jakiś męski głos.
To coś ją ciągle goniło! Szklarnia niby była mała, ale teraz wyglądała jakby miała co najmniej kilka kilometrów. Ślepa uliczka. Krzyknęła, gdy dziwna roślina ugryzła ją w rękę. Spojrzała w dół. R ó ż d ż k a Hermiono!
Lewą ręką wyjęła patyk i przeklnęła szpetnie.
-To nie moje różdżka!-jękła cicho i spojrzała na delikatnie wyryte inicjały-D.M.-Cholerny Malfoy! 
Jedyne co teraz czuła to strach, który zawsze jej towarzyszył bez przerw. W pierwszej klasie tak bardzo się bała przydziału, a co jeśli trafię do Hufflepuffu? To się teraz nie liczyło, to był tylko dziecinny strach. W drugiej klasie wiedziała, że gdzieś tam jest bazyliszek i może ją zabić bo ona jest szlamą, wtedy właśnie tak dobitnie powiedział jej to Malfoy. Harry, co jeśli by Harry sobie nie poradził? W trzeciej klasie był tylko strach o Harry'ego, bo Syriusz Black uciekł z Azkabanu i chce go znaleźć. Kiedy Harry jako czwartoklasista trafił do Turnieju Trójmagicznego. Bała się, ale tylko o swojego przyjaciela! Jako piętnastolatka przytulała go i pocieszała po śmierci ojca chrzestnego. W szóstej klasie zginął Dumbledore, którego Harry naprawdę cenił, śmierć za śmiercią tych których kochał. I tylko ona próbowała mu najbardziej pomóc i ona namówiła Ronalda by nie traktował Ginny jak dziecko. To wszystko było jej zasługą! Kiedy Ginny całowała Harry'ego ona odwracała wzrok i szła dalej. Naprawdę się bała Voldemorta, gdy był tak blisko jej przyjaciela i choć słowo "przyjaciel" rani ją jak tysiąc sztyletów szła dalej tą drogą. Ona została z Ronem, żeby Harry był szczęśliwy i choć, gdy Lord powiedział, że umarł chciała krzyczeć nie mogła.  Dlaczego nie krzyczała? Dlaczego nie mogła, wtedy krzyczeć? Bo to Ginny krzyczała, jego dziewczyna. Nie ona tylko Ginevra miała do tego prawo, to młoda Weasleyówna była jego dziewczyną, nie ona, tylko Gin. Jej przyjaciółka. I właśnie teraz zrozumiała jedno. Harry Potter jest jej bratnią duszą, bo ona zawsze o niego bała się, nie o siebie, ani nikogo innego prawda? Czyż to nie jest piękna prawdziwa miłość, tylko nie odwzajemniona? Nie to..jest żałosne-pomyślała.
I właśnie teraz pomyślała o nim. Musi przeżyć dla niego. Zawsze będę twoim aniołem stróżem, Harry.
-To dla Ciebie Harry Potterze-szepnęła i powiedziała do różdżki-teraz musisz mnie posłuchać chyba, że chcesz być zaraz połamana.
Kopnęła roślinę, która odleciała na jakieś trzy metry i w ekspresowym tempie przemieszczała się ku niej. Hermiona osunęła się po ścianie, wiedziała, że w nie swoją różdżkę musi przeładować dużo magicznej mocy, ale patyczek jakby na zawołanie przepuścił przez jej palce przyjemny prąd. Skupiła się na kwiecie i szepnęła:
-Reducto*-niebieski promień poleciał w stronę rośliny i zmieniejszył ją, a później zmienił w proch.
-Niech Cię szlag, Howley!-usłyszała zza ściany.
-Wzajemnie, Malfoy-mruknęła, gdy dobiegł ją dźwięk podobny do skowytu, zaczęła gorączkowo szukać drzwi. Szybko zdjęła z nich zaklęcie maskujące i pobiegła na korytarz. Na podłodze ujrzała zwijającego się w cierpieniu Dracona.
-Malfoy! Malfoy!-upadła na kolana nie zwarzając na nagły ból. Przyłożyła rękę do jego czoła, było gorące.
-Miałaś już nie żyć-usłyszała syk kogoś. Ślizgon zaczął szybko oddychać i krztusić się krwią.
-Spokojnie, Malfoy-szepnęła i chciała rzucić kilka zaklęć uzdrawiajacych, jednak nie znalazła różdżki chłopaka-gdzie jesteś?! Kim jesteś?! Jak tu..
-Uspokój się, Howley-usłyszała gdzieś za sobą i czuła, że skąś poznaje ten głos.
Odwróciła się w stronę głosu, widziała w jakim stanie jest Draco. Jeśli zaraz mu nie pomoge on umrze-pomyślała i szybko zaczęła kalkulować swoje szanse, były bliskie zera.
-Pokaż się.
Patrzyła jak pojawiają się buty, nogi, tors i na końcu głowa osoby, która torturowała jej wroga.
-Ronald?!-krzyknęła zakrywając rękoma usta.
-Zaskoczona?-zapytał kpiąco obracając w palcach różdżkę.
-Ja-Jak mogłeś?!
-Normalnie-przewrócił oczami-przez Ciebie straciłem siostrę i przyjaciela ty podła szlamo! Konaj w męczarniach!-krzyczał.
-O co Ci chodzi, R-Ron?
-Crucio!
-Accio różdżka!-krzyknęła unikając zaklęcia. Magia bezróżdżkowa przydaje się-pomyślała, gdy w ręce miała juz swoją różdżkę.
-Imperio!
-Petrificus Totalus! Capturnibus!
Zaklęcia odbijały się od ścian i obrazów, które krzyczały oburzone. Hermiona znów spróbowała zaklęć, które nie krzywdzą przeciwnika.
-Clausore! Capturnibus!**-zaklęcia jedno po drugim trafiły Weasleya w brzuch. Padł na podłogę z wściekła mimiką twarzy, która po chwili zmieniła się w zdezorientowanie. Zupełnie jak zaczarowane dzieci w Hogwarcie. Jednak teraz o tym nie myślała, na czworaka podeszła do Dracona i zbadała jego puls. Był dobrze wyczuwalny.
-Volnera Sanantu***-mruczała pod nosem i leczyła rany zewnętrze. Wysłała patronusa do Briana, który po chwili do niej dołączył.
-Co z nim?-zapytał.
-Idź do Kat i powiedz, że potrzebuje ziół leczniczych.
-Zaraz wróce-mruknął i znów została sama z swoim wrogiem i byłym przyjacielem. Draco miał zamknięte oczy, na które opadały mi kosmyki włosów, a usta były kusząco rozchylone. Nachyliła się nad nim i odgarnęła mu grzywkę z oczu. Znów jej wzrok powędrował na jego usta i nieświadomie oblizała swoje. Poczuła na policzku dłoń i zarumieniła się, gdy zrozumiała, że to dłoń Draco.
-Fajne oczy, Malfoy.
-I nawzajem, Howley-uniósł kąciki ust.
-Niczego nie było, Draco-szepnęła i oddaliła się trochę od niego tak, że nie mógł jej sięgnąć.
-A co takiego się zdarzyło, Hermiono?-zapytał przedłużając samogłoski w jej imieniu.
-Nienawidzę Cię.
-Wiem.
-Świetnie.
-Super.
Na korytarz wbiegła Katherine przerywając ich bezsensowną rozmowę.
-Draco co Ci się stało?-zapytała przestraszona jeszcze panna Malfoy.
-Kate nie denerwuj się, jesteś w ciąży-burknął młody Malfoy.
-Draco!
-Katherine!
-Ojej to takie słodkie!
-Zamknij się, Howley!-powiedzieli jednocześnie do drugiego rodzeństwa.
-Malfoy-Hermiona i Brian równocześnie przybrali miny surowej matki. Wszyscy wybuchli śmiechem, a panna Howley miała okazje by usłyszeć szczery śmiech Malfoya i chcąc czy nie chcąc musiała przyznać, że jest miły dla ucha.
-Teraz trzeba zająć się tym chamem-mruknął Draco-no czym by Cię tu Weasley potraktować co? Może mała sectumsempra na początek?
-Niee!-krzyknęła, gdy ślizgon uniósł różdżkę i złapała go za rękę. Włożył różdżkę spowrotem do kieszeni i zmierzył ją uważnym spojrzeniem.
-Nie kochasz go, nigdy nie kochałaś-powiedział cicho, lecz słyszała jak echo każde jego słowo-jedynie jako przyjaciela.
-Zamknij się, Malfoy-warknęła-ja się nim zajme.
-A co jeśli ja bym chciał?
-Masz pecha. Loquere Verum****-powiedziała i zdjęła Ronowi z ust taśmę-zapytaj go o coś no proszę, Malfoy.
-Serio?-prychnął-sądzisz, że coś Ci powie? No, ale okej-na usta Draco wpełz okropny uśmieszek.
-Dalej Malfoy to moje zaklęcie pośpiesz się działa jakąś godzinę.
-Weasley? Pewnie dalej jesteś prawniczkiem?-zapytał z kpiącym wyrazem. Ron zaczął się wiercić, a Hermiona zrobiła widowiskowego face palma.
-Tak-burknął.
-Howley jesteś genialna.
-Wiem, Malfoy. Teraz czas na poważne pytania-mruknęła i zgromiła Dracona wzrokiem, ale on nic sobie z tego nie zrobił-Czy to ty Ronaldzie Weasley zaczarowałeś na siódmym piętrze dzieci imperiusem?
-Tak
-Czemu?
-Bo dostałem taki rozkaz.
-Od kogo?
-Nie wiem. Zostałem również potraktowany imperiusem i nie pamiętam.
-Obliviate-mruknęła i westchnęła-jesteśmy dalej w punkcie wyjścia, Malfoy.
-Ja dowiedziałem się ciekawych rzeczy-powiedział ze swoim uśmieszkiem.
-Jesteś beznadziejny, Malfoy.
-I wzajemnie, Howley-odparł wesoło Draco, a Hermiona spojrzała na niego jakby był ufoludkiem. Jednak ślizgon wiedział, że Hermiona Nelanie Howley to naprawdę utalentowana czarownica.
-Hermiona, Draco chodzcie na pierniki!-krzyknęła z dołu siostra chłopaka, a gryffonka szybko uśpiła zaklęciem Rona i założyła mu na rękę branzoletkę dzięki której pojawi się w Norze. I sama pobiegła na dół na pierniki.

Reducto*-zaklęcie autorstwa J.K Rowling.
Clausore,Capturnibus**-zaklęcia użyte w poprzednim rozdziale.
Volnera Sanantu***-zaklęcie również autorstwa pani Rowling. W szóstej części użył go Severus by uleczyć Dracona.
Loquere Verum****-zaklęcie mojego autorstwa. Loquere znaczy mówić, a Verum prawdę.
Hej! To znowu ja :D Z nowym rozdziałem tym razem. Jest on dość krotki, ale mi się nawet podoba. Daje sobie tak 4 punkty? Dobrze więc zdradzie tylko, że w następnym rozdziale wracamy do Hogwartu ;D Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania !
~Black

3 komentarze:

  1. ten rozdział jest bomba. proszę podziel się weną

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku! Dziękuje <3 Skoro chcesz to proszę bardzo *przesyłam Ci wene* :D Przyznam się, że czasem tak mam i już myślę jaki będzie koniec, a jeszcze dużo przed nim rozdziałów :D Pozdrawiam
    ~Black

    OdpowiedzUsuń
  3. W chwili czasu skomentuję :) No więc rozdział fajny, ale kiedy będzie następny? :)


    Zapraszam również do mnie na nowy rozdział ---> http://dzikie-pochlebstwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń