Translate

sobota, 9 stycznia 2016

XI-Powrót do Hogwartu z Panną Blood

Trze­ba wielu lat by zna­leźć przy­jacielawys­tar­czy chwi­la by go stracić. 
Na dole siedziała już Miriam i sięgała po kolejnego piernika, gdy nagle dostała po łapach.
-Zostaw już te pierniki-burknęła Miona, kiedy z stało ich tylko pięć.
-Ne bo są prsepysne-odparła z piernikiem w buzi.
-No to daj mi spróbować.
-Nie. Mmm.. pychotka!
-Miriam! Ty wredna małpo daj mi te pierniki!
-Za nic na świecie karzełku-zachichotała.
-To, że ty masz metr osiemdziesiąt, a ja nie całe metr sześćdziesiąt nie znaczy, że możesz od karłów mnie wyzywać!
-Będą się szarpać-mruknął Draco-tylko, że po co o mnie tak się biją? Wiem, że jestem cholernie przystojny, no wyglądam jak młody bożek i..
-CHCIAŁBYŚ, MALFOY!-krzyknęły równocześnie no i wylały na niego mleko.
***
Podróż do szkoły Magii i Czarodziejstwa była o wiele przyjemniejsza niż lot proszkiem fiuu. O dziesiątej pięćdziesiąt osiem, Hermiona wraz z Miriam i Draconem wsiadła do pociągu. Przy czym wymieniony ten ostatni musiał pomóc włożyć jej kufer i aż do przedziału nieść, bo ona nie dała by rady. Usiedli na swoich miejscach, a Hermiona miała nadzieje, że ślizgon już wyjdzie, ale on jeszcze bardziej się rozwalił. Do przedziału wszedł Harry z Ginny i coś ukuło nieprzyjemnie starszą z gryffonek w okolicy serca. Złota Para Hogwartu* chciała już wyjść, ale napotkali błagające spojrzenie Hermiony. 
-Chodź Ginny, przecież to tylko Malfoy-burknął Harry i wszedł do przedziału odwracając głowę do Miriam-Harry jestem.
Uśmiechnął się i podał jej dłoń.
-Miriam Blood.
-Niewidziałem Cię tu wcześniej
-Jestem nowa, Hermiona obiecała, że z Draco mnie oprowadza po szkole.
-Z nim?-zapytał wskazując na blondyna, który zaczął w niego ciskać morderczymi spojrzeniam-nie warto.
-Uwierz mi-Miriam zaczął drgać niebezpiecznie głos i wyczuwało się w nim nutkę ostrzegającą-sama wiem kto będzie w tym lepszy, Potter. I jeśli mam z kimś spędzać czas to chyba jedynie z Hermioną i Draco.
-Na nas czas, Hermiono.
Gryffonka spojrzała na niego i mimo, że go kocha to zachowuje się jak dzieciak, który nie może czegoś dostać.
-Wiesz co, Harry? Chodzisz dumny jak paw, bo zabiłeś Voldemorta. Masz racje to wyczyn..nie przerywaj mi, ale to nie znaczy, że możesz zachowywać się jak bachor, który nie dostał lizaka i się o to wkurza na cały świat! Nie przerywaj mi do cholery jasnej i lepiej wyjdz z stąd!-krzyk Hermiony, był jak kubeł zimnej wody.
-Herm ja..
-Wyjdz stąd.
-Hermiona daj mu się wysłowić-warknęła Ginny.
-Zamknij się, Ruda-burknęła, nadal wściekła-radzę Ci go pilnować bo tak mu ta pieprzona sława do głowy uderzy, że sobie pomyśli iż może mieć kilka naraz.
-Panno Granger-usłyszała głos za sobą wiedziała, że przeklinanie to nie dobry pomysł, ale poniosły ją emocje, a w myślach profesor McGonagall padło jedno pytanie Złote Trio upada?-i pana Malfoya też po prosze, ach i już jest panna Blood? Również proszę za sobą.
Szli przez korytarze, ale nikt nic nie mówił. Pociąg stanął, a Hermiona złapała nerwowo Miriam i Dracona, gdyż przypomniała jej się w trzeciej klasie podróż do Hogwartu i pojawienie się dementora. Profesor McGonagall również stanęła.
-Do tego przedziału szybko.
Wskoczyli tam, a za nimi weszła nauczycielka transmutacji. Pomieszczenie, w którym byli różniło się trochę od pozostałych przedziałów. Ławki na których siedzieli miały przyszyte szkarłatne poduszki. Ściany były żółte przeplatane szmaragdem, a światła świeciły przyjemnym  jasnoniebieskim światłem.
-Wszystko w kolorach założycieli-westchnęła Hermiona z zachwytem.
-Tak-powiedziała profesor McGonagall z dumą.
Nagle przez wagon przeszło straszne zimno, a Miriam zadrżała.
-Co tu robią dementorzy?!-zapytał nagle jeszcze bardziej niż zwykle blady Malfoy. Usta nagle mu posiniały.
-Teraz większość ma koszmary z wojny będzie dużo zemdleń-bąkła Hermiona.
-Szukamy winnego-westchnęła smutno profesor McGonagall.
Do ich pomieszczenia wpadł dementor, a Hermiona powiedziała:
-Nikt tutaj nie chowa winnego, odejdź-stworzenie nie słuchając jej wzięło głęboki oddech jakby chciało wciągnąć wszystko co jest w przedziale. Moje najlepsze wspomnienie- myślała Hermiona, gdy jej nauczycielka straciła przytomność, a reszta, również ona była tego bliscy-Wybiegłam z Wieży Gryffindoru musiałam zacząć udawać, że zależy mi na Ronie i jest mi smutno, gdy ona całuje Lavender. W rzeczywistości płakałam bo kochałam Pottera nie Weasleya. Harry wtedy mnie znalazł i pocieszał, ale wiedziałam, że kocha Ginny. Rozkoszowałam się wtedy tym jak Harry jest blisko spokojnie się o niego oparłam i tak trwaliśmy. Szkoda, że nie wieczność. 
-Expecto patronum!-krzyknęła Hermiona, a mała słodka wydra zaczęła gonić dementora i w jednej chwili zniknął. Pokierowała patronusa przez cały korytarz, a w połowie drogi, wydra ominęła jelenia.
Harry kocham Cię.-szepnęła cicho tak, żeby nie słyszał i z nawału wrażeń zemdlała.
***
Harry podbiegł szybko do Hermiony i podniósł ją. Z przedziałów wystawały głowy zaciekawionych uczniów. Wszedł do przedziału gdzie siedziali Miriam z Draconem i profesor McGonagall.
-Mogłabyś się trochę posunąć? Chciałbym ją położyć-wskazał głową na nieprzytomną przyjaciółkę. Panna Blood była taka słaba, że nie dała rady nawet ruszyć głową. Harry położył Hermiony głowę na kolana Miriam i wyszedł, aby po chwili wejść z brązowa cegłą. Jak się później okazało był to wielki blok czekolady. Odłamał im po kawałku i podał. Miriam trochę nieufnie, ale zjadła, Draco szybko złapał za czekoladę i wpakował ją sobie do ust. Poczuł natychmiastowe ciepło i delikatny uśmiech wpłynął mu na twarz. Profesor McGonagall otworzyła oczy, które wyglądały jakby były za mgłą. Młody Potter "odcinał" różdżka wielki kawał czekolady.
-Proszę to zjeść, pani pofesor-mruknął Harry.
-Cօ z panną Howley, Potter?-zapytała, gdy jej twarz nabrała kolorów.
-Jest jeszcze nie przytomna, ale zaraz powinna się obudzić-odpowiedział trochę zaniepokojony Harry.
-Mam lepsze rozwiązanie-Draco uniósł różdżkę-Aquamenti.
Strumień wody uderzył w Hermionę, a ona szybko usiadła i zaczęła wypływać wodę.
-Nienawidzę Cię, Malfoy-warknęła ocierając rękoma oczy.
-No wiem-odparł i wysłał jej całuska, a w Harrym się zagotowało.
-Jak się czujesz?-zapytał zatroskany Potter, ale chciał tez pokazać, że się o nią matrwi i Malfoy nie ma prawa robić przy nim takich gestów. To był błąd.
-Nie jest źle, ale..CO TY TU ROBISZ?!
-Martwie się o Ciebie wiesz? Jestem twoim przyjacielem k zawsze będę się martwić-warknął wkurzony chłopak i złapał ją za dłoń-możemy porozmawiać, Herm?
-Jasne.
-Chodź-szepnął i wyciągnął ją z przedziału. Szli w ciszy, która była o dziwo przyjemna. Żadne z nich nie chciało tego popsuć, żadne nawet nie miało odwagi tego przerwać. Harry znalazł wolny przedział i przepuścił Hermionę w drzwiach. Usiadła koło okna i chwile w nie patrzyła. Młody Potter usiadł naprzeciw niej i złapał oddech.
-Hermiono..-zaczął, ale dziewczyna mu przerwała.
-Nie Harry, ile razy mam Ci wybaczać? Co Cie pokusiło, żeby wyzwać Malfoya? Zrozum wreszcie, że Miriam go polubiła, a ja jakoś muszę to zaakceptować bo jest moą koleżanką.
-Hermiono, przepraszam.. Byłem zazdrosny..o naszą przyjaźń oczywiście. Wiem, ze nie powinienem tak mówić, ale zrozum mnie-szepnął-jednego z przyjaciół juz straciłem..
-O czym ty mówisz, Harry?-zapytała zaskoczona.
-Dla naszej przyjaźni porzuciłem przyjaźń z Ronem. Sądziłem, że jest więcej warta-mruknął chłopak i chciał już wyjść, ale Hermiona złapała go za dłoń.
-Ty zawsze mnie przekonasz, Harry-powiedziała z uśmiechem i rozłożyła ramiona, a Potter przytulił ją.
-Dziękuje Hermiono-szepnął i pocałował ją w czoło. Ruszyli do przedziału prefektów z uśmiechami na twarzach. Harry zostawił ją z profesor McGonagall, Malfoyem i panną Blood.
-Już wszystko dobrze panno Howley?
-Tak, pani profesor-odparła lekko uśmiechnięta Hermiona.
-Zebrałam was tutaj w sprawie prefektów-powiedziała profesor McGonagall, a dziewczynie natychmiast zbladł uśmiech.
-Zrobiłam coś nie tak, pani dyrektor?
-Oh.. nie, Hermiono. Po prostu uznałam, że przyda się jeszcze jedna prefekt naczelna, ponieważ ty i pan Malfoy macie dużo obowiązków.
-Dziękuje, profesor McGonagall!-krzyknęła Miriam i przytuliła kobietę, która sztywno oddała uścisk. Posypały się gratulacje od Dracona i Hermiony.
***
Ginevra Weasley biegła przez korytarz i co jakiś czas zaglądała do przedziałów. Musiała się z nim spotkać i pokazać, że nie boi się takich gburów jak on.
-Wyjdź tu na chwile-burknęła, gdy napotkała go w jednym z przedziałów.
-Zaraz wracam panowie. Wiewiórka mnie wzywa-powiedział do dwóch innych slizgonów. Wstał i posłał jej swój uśmiech, za który większość dziewczyn oddałaby wszystko, ale Ginny nie była większość i każdy. Podszedł do niej dziarskim krokiem i uniósł pytająco cienką brew.
-Chce się założyć.
-O co?-zapytał patrząc na nią podejrzliwie.
-Jeśli ja wygram wyjdziesz na środek Wielkiej Sali pod koniec roku i powiesz osobie, która kochasz, że chcesz, aby za Ciebie wyszła.
-Okej, a jeśli ja wygram masz wziąść swojego ukochanego-przy słowie ukochanego zrobił cudzysłów palcami-wyznać mu do zgoną miłość i zatańczyć na oczach wszystkich w ubraniu diablicy.
-A ty w stroju kupifyna.
-Okej.
-Więc..
-Nie zaczyna się zdania od więc-upomniał ją.
-Więc ja-zaczęła ruda niezwracając na niego uwagi-założe się, że Harry poderwie Hermione szybciej niż..
-..Draco się z nią zaprzyjaźni-Blaise znów jej przerwał.
-Nie uważasz, że to nie fair?-zapytała choć wiedziała, że i tak wygra.
-Samo to, ze Dracze ma się z nią zaprzyjaźnić jest nie lada wyzwaniem.
-Dobra-odparła Ginny wojowniczo i podała mu dłoń.
Wygram, wygram z tym wredym ślizgonem-pomyślała.Nagle przypominało jej się wspomnienie z początku siódmej klasy.
-Harry?
-Oh...Hej Ginny-chciał ją pocałować, ale lekko go odsunęła.
-Harry ja tak nie mogę.. Ja nie kocham Cię. Naprawdę to tak nie miało być po prostu tak wyszło-szepnęła zawstydzona.
-Ginny-Potter odetchnął z ulgą-ja się zakochałem w kimś innym..
-To świetnie! W kim?-zapytała ciekawa.
-Nie nawet nie ma sensu mówić, ona nie zwraca na mnie uwagi. Jesteśmy tylko przyjaciółmi-westchnął smutno.
-Hermiona?
-Tak.
-Spróbuj, Harry-szepnęła-naprawdę warto.
-Przyjaciele?-zapytał i objął ją w pasie, niestety widziała to Hermiona i kilka osób. Plotka poszła w ruch. Złota para znów razem. 
-Tak-odparła i przytuliła go. Jednak nie wyglądało to tak jak myśleli. Panna Howley, wtedy jeszcze Granger uciekła.
Panna Weasley ruszyła do swojego przedziału, aby przebrać się w szatę szkolną.
***
Niczego nie spodziewając a się trójka, czyli Potter, Howley i Malfoy ramię w ramię, aby zaprowadzić Miriam do Wielkiej Sali.
-Znam skrót-mruknął Harry, odłączyli się od reszty uczniów i poszli innym korytarzem.
***
-A teraz powitajmy nową uczennicę, która zdecydowała się siódmy rok spędzić w Hogwarcie!
Postawiła Tiarę na stołku, która zaczęła śpiewać:
Tysiąc lat temu lub więcej,
Gdy młoda jeszcze byłam,
Twórcy Hogwartu tak mnie zaprojektowali,
Bym długo jeszcze żyła.
Gryffindor i Slytherin,
Hufflepuff i Ravenclaw,
Czwórka wielka to była.
Więc na głowę mnie wkładaj,
Przepowiem Ci ja, gdzie trafić masz,
Jeśli do Gryffindoru to zakładaj,
Że męstwo i odwaga w tobie drzemie,
Slytherin spryt , przebiegłość i czystość krwi cenił,
Rawenclaw to mądrość i inteligencja więc duże brzemię!
Hufflepuff łagodna była,
Dobra, miła pomocna i sprawiedliwa,
Więc jeśli do kłamstw Ci blisko,
Tam nie pasujesz, dziecko!
Załóż mnie i pamiętaj,
Jam Tiara co wszystko wie,
Przede mną nie ukryjesz się!
Miriam usiadła na stołku i zamarła, gdy Tiara szepnęła:
-No kogo my tu mamy..
***
Złota Para Hogwartu*-tak nazwałam parę Ginny+Harry.
Witam serdecznie w tym kolejnym jakże nudnym/ciekawym rozdziale (niepotrzebne określić :D). Podoba mi się on ponieważ wreszcie wymysliłam pieśń Tiary ;D xD Dam sobie za ten rozdział 6punktów :D Zaszalałam xD Dobrze :) Zapraszam do komentowania ↓
Do następnego rozdziału! Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
~Bʟaċҡ

8 komentarzy:

  1. Dawno nie komentowałam przez brak czasu , ale postaram się to zmienić i komentować regularnie.
    "-Będą się szarpać-mruknął Draco-tylko, że po co o mnie tak się biją? Wiem, że jestem cholernie przystojny, no wyglądam jak młody bożek i.."
    Śmiałam się przez to zdanie chyba przez kilka godzin , aby więcej w rozdziałach takich śmiesznych momentów. Szczerze śmiało mogę powiedzieć , że to mój ulubiony rozdział. Wszystkie świetnie napisałaś , a jednak nie wiem dlaczego ten podoba mi się najbardziej. Zapowiada się coś więcej między Mioną , a Harrym. Ja mam nadzieję , że to jednak z Draco będzie Hermiona. Nawet polubiłam Miriam. Może zdradzisz mi co z nią dalej będzie , bo wydaje mi się momentami , że Miriam trochę podkochuje się w Draco? Cudowny rozdział.
    Pozdrawiam:)
    http://dramionebowystarczypokochac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradze Ci w tajemnicy, że Miriam nie podkochuje się w Draco a zobaczymy czy to będzie Harrmione czy Dramuone :D Dziękuje za miły komentarz i spróbuje częściej takie śmieszne momenty wprowadzić :3 ;)

      Usuń
  2. O kurczę pomyłka. Już jest nowy rozdział! Muszę przyznać, że troszkę ciężko poruszać się po twoim blogu. Mogłabyś dodać spis linków i tam podlinkować rozdziały, byłoby wygodnie, ale to już jak tam chcesz :D Ten rozdział też mi się spodobał, czekam na następne :)

    Nowy rozdział: http://dzikie-pochlebstwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że jeszcze niestety nie ogarnełam dobrze blogera i zbyt nie umiem tego zrobić :D Dziękuje za opinie i chętnie wpadne do Ciebie:)

      Usuń
  3. Spuzniony ale jestem rozdział bardzo fajny nic dodać nic ująć bardzo mi się podobał życzę dużo weny i zapraszam do mnie na nowy post na http://my-secret-life-rose-weasley.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje serdecznie i zapraszam na kolejny rozdział :)http://zakazaneuczucie-dramione-hansy-i-inne.blogspot.com/2016/01/xii-smierc-nie-dotyka-kazdego.html?m=1

      Usuń