Translate

niedziela, 6 marca 2016

XVII-Amortencja, przemyślenia Hermiony, Harry'ego i Draco, i ucieczka ze szponów śmierci po raz drugi.

Można włączyć do rozdziału ---> [link] [link]
 
~~~
Być zakochanym to być szalonym przy zdrowych zmysłach.~Owidiusz.
Dym z ich kociołka już się rozproszył, a wszyscy z zaskoczeniem patrzyli jak Hermiona i Draco w najlepsze się całują. Co chwila było słychać  ich strony pomruki "zadowolenia".
-Pieprzona amortencja-warknął Snape-zawsze z nią problem.
-Oni sobie pożerają twarz-rzekł Fred i z Harrym spróbowali oddalić ich na siebie, jednak kiedy dostali od nich po paru mocniejszych zaklęciach od razu odeszli. Severus wszedł do środka z dwoma filiżankami i burknął:
-Wypijcie to.
-Co to jest? - zapytała niepewnie Hermiona przestając całować Draco.
-Umocni wasze u..ucz..ucz.. - ostatnie słowo wręcz nie mogło przejść mu przez gardło. Krzywiąc się przy każdym słowie wreszcie powiedział zamiast " uczucie" to "więź".
Draco wypił bez wahania, a Hermiona zanim wypiła powiedziała z uwielbieniem:
-Jesteś cholernie seksowny, Dray.
-Dray? - Malfoy poruszył zabawnie brwiami.
-Merlinie.. co ja powiedziałam? - zapytała piskliwym głosem.
Draco wybuchnął śmiechem i złapał się za brzuch.  Hermiona pogroziła mu palcem.
-Tego nie było, Malfoy - burknęła rumieniąc się ogniście, a jej twarz wyglądała jak włosy Ginny.
-Bardzo jestem seksowny? - szepnął jej do ucha, powodując znowu rumieńce.
-Malfoy, Howley po lekcji zostaniecie, omówimy was szlaban-warknął swoim naturalnie wrednym głosem Snape.
-Jaki szlaban?! - krzyknęli równocześnie.
-Normalny - zakpił z nich i spojrzał na Hermionę wzrokiem mordercy.
 
***
 
- POTTER DRZWI!
 

O co mu chodziło? - zastanawiała się panna Howley, wzrok Snape'a naprawdę ją wystraszył - Tak patrzył na swoje ofiary, kiedy po raz pierwszy miał zabijać? Kiedy jeszcze nie wyciągnął go z tego Dumbledore?

Draco czuł się cholernie podle, gdyby nie dodał tylu fiołków może nie musieliby czekać co ma im do powiedzenia Snape.  Uniósł głowę i spojrzał na szatynkę, która była zatracona w swoich myślach.  Spuścił głowę, a delikatny rumieniec oblał jego blade policzki.

Hermiona czuła, że Draco uważnie na nią patrzy i dopiero, gdy ślizgon przestał się na nią patrzeć poczuła ulgę.  Ręce pociły jej się niesamowicie, a oddech urywał się, serce biło mocno.  Kiedy to się stało?  Kiedy zmieniła się na tyle by całować się z Malfoyem?  To wina Amortencji - pomyślała odrzucając od siebie nieproszone myśli - Ale byłam świadoma pocałunku i sama tego chciałam, nie, nie, nie! Nie chciałaś tego, Hermiono! To tylko przez tą Amortencję i tyle!
Jedno wiedziała.. Harry'ego na pewno nie kochała, więc kogo?

Harry westchnął i zamknął za sobą drzwi od sali w lochach. Zastanawiał się chwilę nad uczuciem do Hermiony? Kochał ją? Odpowiedź brzmiała: Nie. Nie kochał jej i dopiero teraz to sobie uświadomił! Zawsze kochał ją jak siostrę i nie zauważył tego, że Hermiona cicho się w nim podkochiwała. Bał się, co jeśli dał jej nadzieje? On nie chciał.. tak dziecinnie to brzmiało.

Draco, Draco, Draco - co chwilę słyszał ten głos w głowie - musisz wybrać, przecież wiesz.
-Nie, nie, nie - szepnął cicho.
-Draco! - wrzasnął poirytowany Snape.
-Hę?
-Malfoy! Ty naprawdę jesteś kretynem! Od dziesięciu minut do Ciebie gadam! - warknął wściekły Mistrz Eliksirów.
-Dobra - mruknął ślizgon machając lekceważąco ręką - co chciałeś?
-Zero szacunku w tych czasach - mruknął pod nosem rzucając Draconowi niemiłe spojrzenie.
-Panie profesorze?
-Ach..tak. Stworzyliście nowy rodzaj Amortencji, jutro przyjdzie tu Skeeter i napisze o was jakieś bzdury - machnął ręką - a co do szlabanu..- dodał.
-Proszę jaśniej - warknęła zdenerwowana gryffonka, gdy tylko słyszała nazwisko znienawidzonej dziennikarki miała ochotę zabić osobę, która choćby na nią spojrzy.
-To nie koncert życzeń, Howley - powiedział monotonnie.
-Panie profesorze.. wujku! - jęknęli jednocześnie Draco i Hermiona.
-Dobra - westchnął - w skrócie, Malfoy dodał za dużo fiołków, a teraz trudniejsze odpowiedzi. Panno Howley czy kiedyś podobał się pani, pan Malfoy? - dziewczyna wypluła wodę, którą miała w ustach.
-Że co? - wychrypiała.
-Merlinie, dziewczyno! Powiedz tak lub nie i tyle - warknął. Nie chętnie kiwnęła głową - kiedy?
Zacisnęła usta w wąską linie, lecz po chwili rzekła:
-W czwartej klasie.
Szczęka Malfoya upadła z łoskotem na ziemie.
-A ty, Draco? - zapytał Severus.
-Nie - odparł twardo. Niestety Hermiona była dziewczyną wrażliwą, a teraz czuła się upokorzona, bo ślizgon wiedział, że się jej kiedyś podobał.
-Howley w sobotę o trzynastej trzydzieści stawisz się tu i wyczyścisz kociołki, a teraz poszła - powiedział swoim chłodnym tonem Snape.
-Oczywiście - pisnęła cichutko i po chwili jej nie było.
-Podoba Ci się? - zapytał prosto z mostu Severus, a Draco zaktusił się śliną.
-Że co? - złośliwy uśmieszek wpełzł na wąskie wargi Mistrza Eliksirów.
 -Odnosicie się tak samo - z ust nauczyciela "wyleciał" szczery śmiech - oj, Draco, Draco zadurzyłeś się.
-Prędzej ty - odwarknął chłopak.
-Ja? - zapytał były ślizgon.
-Dobra ty chyba wolisz mężczyzn.
-Lucek zostanie bez spadkobiercy - burknął Snape zaciskając ręce na biurku.

***

 Sobota nadeszła szybko, podobnie jak godzina trzynasta trzydzieści. Hermiona była pewna, że Draco nie dostał żadnej kary. Wstała od stołu Gryffindoru i ciągnąc nogami po posadzce. Zapukała niepewnie do drzwi. Surowy głos rzekł tylko:
-WEJŚĆ!
Weszła i zostawiła torbę na krześle, zdziwienie osiągnęło apogeum, gdy zobaczyła, że Malfoy szoruje i odrywa gumy od ławek, a Snape się szczerze  niego śmieje. Złapała szybko szmatkę i zabrała się za kociołek centralnie nad Draco, który wygłaszał długi monolog o swoich zniszczonych dłoniach, które tak długo pielęgnował.
-Malfoy zamknij szanownie twoją twarz na "r".
-To podchodzi pod obrażanie, panno Howley - rzekł udając głos Snape. Hermiona nie mogła się powstrzymać i zaśmiała się cicho.
-Nie rób tego więcej, Malfoy. Nie chce mieć dodatkowych szlabanów - puścił jej oczko.
-Ty nie dostaniesz, ale Malfoyowi się chyba przyda.
-Błagam nie wujku - jęknął ślizgon.
-Cicho siedź i szoruj.
 
***
 
-Co myślisz Granger o randce?
-Piłeś coś, Malfoy?
-No trochę.
-Spadaj.
 
-Hermiono! - do salonu Prefektów Naczelnych wpadł Harry.
-Co jest, Harry? - zapytała szczerze ciekawa szatynka. Potter w skrócie opowiedział jej o zakładzie.
-Zrobimy tak, że oboje wygrają i przegrają - mruknęła i opowiedziała im swój plan.
-To jak, Malfoy? - zapytał gryfon.
-Dobra.
 
Hermiona położyła się do łóżka i westchnęła. Mimo wszystko to tak bolało. Zakolegował się z nią tylko dlatego, że chciał dla Zabiniego wygrać zakład? Spuściła smętnie głowę. Nie słyszała, kiedy Draco do niej podszedł.
-Co się stało? - zapytał.
Gryffonka czuła, że ma w nim oparcie, ale nie na długo, przecież..jak już ten zakład doprowadzą do końca, on się odsunie. Objął ją ramieniem
-Granger - szepnął cicho - co jest?
Otworzyła się przed nim, bo co innego mogła zrobić, przy tak wspaniałym chłopaku jakim był Draco?
-Zostawisz mnie jak on? - na początku nie rozumiał dopiero, gdy dokończyła - jak Ron?
-Nie - wyszeptał i położył głowę na jej włosy - lubię Cię.
Wtuliła się w niego, tak po przyjacielsku. Inaczej niestety nie mogła.
 
***
 
Obudził się w jakimś ciasnym miejscu. Ręką wyczuł różdżkę i westchnął z ulgą. Zaczęło brakować mu powietrza.
-Bombarda! - drewniane zamknięcie oderwało się, a chłopak wyszedł z miejsca, w którym był więziony. Usłyszał ochrypły śmiech. Nawet nie był w stanie zlokalizować czy to mężczyzna czy kobieta. Wbiegł do Zakazanego Lasu, a zielony promień przeleciał mu tuż nad głową. Potykał się o korzenie, jakieś paprotki i inne patyki, ale w końcu dobiegł do polany. Postać wybiegła za nim i widział już kto to był. Skoncentrował się , gdzie chce być i już po chwili zniknął z charakterystycznym hukiem aportacji, przerwanym przez krzyk wściekłości.
 
~~~
Dobra wygląda kolorowo? :D Ale nie będzie bum! Kolejna część opowiadania zakończona. Wow jeszcze trochę i 20! Nie wiedziałam, że kiedyś tyle napiszę :D Mam nadzieje, że się podobał i nie jest zbyt krótki. Podoba mi się ten gif na dole <3
CZYTAM=KOMENTUJE!
 
 
 
 
Następny


6 komentarzy:

  1. pozdrowienia z podłogi. niech wena będzie z tobą

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział.

    "-Ach..tak. Stworzyliście nowy rodzaj Amortencji, jutro przyjdzie tu Skeeter i napisze o was jakieś bzdury - machnął ręką - a co do szlabanu..- dodał."

    Nie mogę się doczekać kiedy przeczytam ten wywiad. Draco i Hermiona powoli się w sobie zakochują, cieszę się, że to uczucie między nimi rozwija się wolno, a nie błyskawicznie. Bardzo podoba mi się w twoim wykonaniu Snape.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://dramionebowystarczypokochac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdzial super, czekam na nastepny! Jako twoja przyjaciolka zamierzam komentowac teraz kazdy rozdzial a jak sie bedziesz z nimi spuzniac to dam ci motywujacego kopa w dupe. Tak wiec weny zycze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź w weekend słownik ortograficzny i z nim pisz komentarz XD serio spóźnic przez "u" blagam Cię no Natalia :D

      Usuń