Kłótnia
Mieć świadomość, że kiedy zawiedzie zaufanie, gdy człowiekiem zaczną targać emocje, a słowa niepohamowanie będą wylatywać z ust... Nie staniemy się obojętnymi kłodami, które popłyną nurtem rzeki, szukając innego ujścia.
Dwudziesty piąty grudnia miał zapowiadać się świetnie, ale jednak zawsze coś musiało się zepsuć.
-Na trzecim piętrze są jedne drzwi zamknięte i nie można tam wchodzić jasne? Chyba, że życie wam nie miłe-tłumaczył Hermionie i Draconowi, którzy koniecznie chcieli zwiedzić dom. Kiedy jej brat to powiedział była blada.
-Co twój brat bawi się Czarną Magią prawda?-zakpił z niego.
-Nic takiego nie robi i zamknij się Malfoy!-warknęła panna Howley.
-A co jeśli..
-Spadaj idę zwiedzać dom-burknęła i odeszła tylko ona wiedziała gdzie. Pierwsze piętro piętnaście par drzwi, najczęściej pokoje gościnne, bardzo duże. Drugie piętro, pokoje dla skrzatów, pięć drzwi i bardzo duże pokoje. Oczywiście Hermiona odwiedziła każdego skrzata, trochę je popytała jak mają na imię, a jeśli były jakieś, które znała trochę z nimi rozmawiała, najdłużej zasiedziała się z Wróżką i Stworkiem, który wreszcie ją zaakceptował. Poszła na trzecie i ostatnie piętro. Dziesięć drzwi. Hermiona weszła do pierwszych, szklarnia była ona piękna, odróżniała się tym, że było w niej wiele kwiatów. Wrócę tu wieczorem-pomyślała gryffonka i poszła dalej. Drugie drzwi, kolejną szklarnia, ale tym razem z kwiatami bardziej drapieżnymi i Hermiona uznała, że więcej tu nie przyjdzie chyba, że po ważne składniki do eliksirów. Panna Howley weszła do trzecich drzwi i znów pokój gościnny, czwarte drzwi to samo, piąte też i szóste podobnie jak tamte. Weszła do siódmego pokoju i zamarła na środku pokoju stał fortepian, dziewczyna jak w transie podeszła do instrumentu i opuszkami palców dotykała powoli klawiszy. Chwilę coś podśpiewywała po czym zaczęła grać do tego melodię. Draco stanął w drzwiach i oparł się o ich framugę. Spojrzał na nią kpiąco grała wolną, nudną muzykę już chciał do niej podejść, gdy zaczęła dawać swojej melodii szybkości i innych dźwięków. Muzyka coraz bardziej podobała się Draconowi i nagle zrobiła się cicha i smutna, jakby dziewczyna oddawała w dźwięki emocje, które czuje. Nagle podeszła do niego Katherine z Brianem. Nakazał im ciszę. Mógł teraz z tej małej szatynki wyczuć wszystkie emocje. Wolna melodia na początku pokazywała wstęp do jej życia i to jak wszystko było poukładane. Szybsze dźwięki to czas kiedy była w Hogwarcie. Szybka muzyka oznaczała jak szybko minęło jej dzieciństwo i pokazujące się niebezpieczeństwo. Wolna, smutna melodia pokazuje jak bardzo jest smutna, zagubiona i nie wie co robić.
Patrzył na jej twarz, miała zamknięte oczy kiedy grała, jej brat i jego siostra już wyszli zostawiając go samego z nią. Powolnym krokiem ruszył do niej. Stuk, stuk, stuk. Kiedy usłyszała dźwięk butów przestała grać i spojrzała na Malfoya z furią w oczach. To było coś jej prywatnego.. intymnego i nikt nie miał prawa tego słuchać!
-Malfoy-wysyczała, choć już na to nie miała sił.
-Howley, chodź już i się nie zamęczaj tym. W porównaniu do mnie miałaś kolorowo.
-Uważasz, że twoje problemy są ważniejsze niż innych?-zapytał i wciągnęła głośno powietrze.
-Naturalnie-spokojny ton jego głosu zamiast ją uspakajać wkurzał jeszcze bardziej.
-Jesteś, bezczelnym, aroganckim, egoistycznym dupkiem! O i jeszcze popadasz w narcyzm! Przepraszam-krzyczała na niego i przyciskała rożdżkę do jego krtani-zapomniałam, że ty już jesteś narcyztycznym dupkiem! Przysięgam, że jeśli się nie uspokoisz stanie Ci się krzywda!
Nie słuchając go pobiegła dalej. Zamknięte drzwi, nie myśląc dużo otworzyła je zaklęciem, a one zatrzasnęły się z hukiem. Hermiona Howley została uwięziona.
***
-Howley! Howley! Hermiona!-krzyczał Draco. Pierwszy raz był tak zmartwiony wiedział, że wkurzone dziewczyny robią różne rzeczy. Czy ona chodź raz nie może się uspokoić? Zawsze musi być taka waleczna? Chociaż to dodaje jej charakterku.
-Draco?-w przemyśleniach przerwał mu głos siostry.
-Hmm..?-znów przybrał na twarz maskę obojętności.
-Gdzie Hermiona?
-Poszła do kuchni.
-A to dobrze! Chciałam porobić z nią pierniki-ślizgon w myślach pogratulował sobie brawa. Jesteś kretynem, wszystko się wyda!
-Aha.
-Chyba nie idziesz do zamkniętego pokoju?
-Oczywiście, że nie! Chce zwiedzić te pokoje-wskazał na drzwi z szklarniami.
-Och! Myślałam, że już tam byłeś!
-Nie..
-No dobrze idź.
I odeszła, a Draco odetchnął z ulgą. Howley, cholero wiem gdzie jesteś i jak Cię znajdę to jutra nie dożyjesz!-pomyślał złośliwie. Ruszył w stronę zamkniętych drzwi.
***
Szła długim korytarzem, gdy nagle coś wyskoczyło przed nią. Krzyknęła i skręciła w prawo, biegiem przez cały korytarz, jednak widmo leciało albo szło za nią? Nie widziała, sparaliżował ją strach. Znów zaczęła uciekać. Jej płytki oddech mieszał się z szybko i głośno bijącym sercem. Ręce pociły się i drgały, jakby jakiś mały młoteczek je walił, a dłonie się odbijały. Nogi podobnie do rąk. Oczy miała rozbiegane i wszędzie patrzyły, aby uniknąć niebezpieczeństwa. Po pomieszczeniu rozniósł się śmiech, a on szybkim krokiem ruszyła w stronę jedynych drzwi jakie były, błagając by było to wyjście. Pudło. Weszła do ogromnego pomieszczenia i żeby ukryć drżenie rąk schowała je w kieszeniach spodni. Poczuła się jak w Departamencie Tajemnic, wszędzie drzwi. Jeśli umrę tu z głodu to będzie lepsze niż przez jakiegoś psychopatę-pomyślała.
Draco odblokował drzwi zaklęciem, które zatrzasnęły się za nim z hukiem. Po pomieszczeniu rozniósł się szaleńczy śmiech i krzyk. Cholera jasna-tyle przeszło mu przez myśl bo po pomieszczeniu potoczył się kolejny wrzask. Pobiegł korytarzem prosto, kompletnie innym co szatynka. Okazał się jednak krótszą drogą. Stał na środku kolejnego korytarzu, gdy nagle ktoś na niego wpadł. Hermiona była pewna, że zaraz upadnie, więc zamknęła oczy i czekała. Nic takiego nie nastąpiło, a ona otworzyła wystraszone oczy.
-Malfoy! Pierwszy raz się cieszę, że Cię widzę!-pisnęła i cofnęła się za niego jakby był jej tarczą.
-Howley co ty odwalasz?
-Nie zostawiaj mnie tu samej!
-Piłaś coś?-spytał zaglądajac jej do oczu.
-Boje się-szepnęła, a w jej głosie można było wyczuć panikę.
-Co Ci jest? TY się boisz?-parsknął.
-Muahahaha!
-AAA! Malfoy zabierz mnie stąd!-piszczała mu do ucha.
-Chodź-powiedział cicho i nakazał jej ciszę.Pobiegli w przeciwną stronę niż szedł Draco-lumos.
Mały świetlisty punkcik zaświecił się na jego różdżce. Różdżka! No tak oczywiście Hermiona musiała o niej zapomnieć! Po chwili i na jej końcu różdżki pojawiło się światełko. Draco uniósł różdżkę do góry. Spodziewał się tego. Kamera. Zniszczył ją leciutką bombardą.
-Dobra, Howley. Teraz ten, który nas łapie będzie zwierzyną jasne?-szepnął cicho i rzucił na nich zaklęcie kameleona i muffiato. Złapał ją za dłoń, żeby wiedzieć gdzie jest i przeszedł go dziwny aczkolwiek przyjemny prąd. Niepewnie ścisnęła jego dłoń i podeszli powoli do drzwi. Draco machnął różdżką i spokojnie przeszli przez drzwi , dzięki jego zaklęciu. Kolejna kamera zniszczona. Dziewczyna chwyciła swój patyk i wypowiedziała cicho formułkę zaklęcia.
-Gdzie ten ktoś jest?-zapytała cicho i łagodnie jak dziecko do swojej ukochanej zabawki.
-No i gdzie jest ten ktoś?
-Jakieś duże pomieszczenie-odpowiedziała-prowadź-dodała do różdżki.
Szli przez długie korytarze, dalej trzymając się za ręce co niezwykle krępowało szatynkę. Doszli do drzwi, Hermioną przełknęła ślinę,
-Howley co tak stoisz?-zapytał cicho.
-To te miejsce-wyszeptała-za nimi ktoś jest.
Draco spojrzał w przestrzeń gdzie powinna być jej głowa i kiwnął swoją, chodź pewnie tego nie widziała. Wyszeptał zaklęcie i przeszli przez drzwi. Była to jakaś sypialnia. Tajemnicza osoba siedziała na łóżku i trzymała różdżkę w ręku.
-Expecto Patronum-powiedziała, a z jej różdżki wyskoczył kangur-do Briana i Katherine: już ich wypędziłam.
Kangur przeskoczył przez ścianę i już go nie było.
-Capturnibus*-mruknęła Hermiona, a wokół brunetki siedzącej na łóżku zawiązały się liny.
-Kto tu jest?-krzyknęła.
-Clausore**-na usta dziewczyny przykleiła się taśma. Młody Malfoy uważał, że jest ona w ich wieku lub młodsza. Zdjął z nich zaklęcie, a Hermiona szybko puściła jego dłoń. Był wściekły na siebie zapomniał jej puścić, miał nadzieje, że związana dziewczyna nikomu nic nie powie.
-Jestem Draco-mruknął i podszedł do dziewczyny, zdjemując z jej ust taśmę, która sam przyklejał zaklęciem usłyszał prychnięcie Hermiony-masz coś do powiedzenia, Howley?
-Dużo, Malfoy i powiem Ci, że nie są to za miłe słowa-odpyskowała-ale skoro już odkleiłeś jej taśmę..-mruknęła i machnęła różdżką, a liny opadły.
-Po co tak oficjalnie? Jestem Hermiona, możesz mówić Miona. Nie, Malfoy ty nie możesz.
-Nie o to mi chodziło-prychnął-chyba musimy trochę porozmawiać prawda?-zwrócił się do drugiej dziewczyny.
-Nie musimy..
-Jak się nazywasz i co tu robisz?-zapytał blondyn ignorując jej odpowiedź.
-Nazywam się Miriam-westchnęła-Miriam Blood. Mieszkam tu, a to mój pokój i chwile poczekajcie.
Machnęła różdżką, a labirynty korytarzy zniknęły. Zamiast nich pojawiły się drzwi do łazienki i do małej kuchni.
-Sama to wszystko zrobiłaś?-zapytała Hermiona, a jej oczy błysnęły.
-Ta. Trochę się pomęczyłam, ale zawsze to robię jak chce kogoś odstraszyć-zachichotała.
-To ty byłaś, gdy mnie goniłaś!-powiedziała Miona i spojrzała na jej ubiór. Wszystko się zgadzało, biała suknia i na nim tego samego koloru sweter, brązowe włosy zrobione w warkocza.
-Ach.. Myślałam, że poszliście-jękła-pierwszy raz ktoś mnie wykiwał!-Malfoy wyprostowal się dumnie, a Howley padła na łóżko obok nowej koleżanki bo miała atak śmiechu.
-Ma..lfoy! Co to ..miał..o być?!-zapytała, podczas śmiechu i desperackiego łapania powietrza.
-Zamknij się-burknął.
-Chyba jesteście pierwszymi normalnymi ludźmi, którzy tu przyszli-mruknęła Miriam-inni to plastiki i tak dalej.
Skwasiła się ,a Hermiona poklepała ją po ramieniu.
-Tak, tak Mi świat jest zły-zachichotała.
-Zamknij się. Twój brat chciał znaleźć mi znajomych bo od drugiego semestru idę do Hogwartu-skrzywiła się-ich zdaniem to dla mnie szansa i ble ble ble. Zostałabym tu ,ale nie mogę na zawsze być w tym miejscu-westchnęła.
-Nie martw się-uśmiechnęła się do niej Hermiona.
-Nie rozumiem jednego.. Ja Cie strasze, a ty mi pomagasz?
-Wiesz, gryfoni się wspierają.
-A skąd wiesz, że będzie w Gryffindorze?
-Jesteś zazdrosny o moją nową koleżankę, Malfoy?
-Ślizgoni przynajmniej nie udają odważnych głupków, my jesteśmy sprytni i..
-Tak naprawdę to po Tobie widać-prychnęła-są tam głupsi od Ciebie? Coś mi się nie wydaje, Pansy, Teo i Blaise to są przynajmniej nornalni i da się z nimi rozmawiać, a z takim..
-Coś nie sądze, że Weasley jest lepszy niż JA!
-Zamknij się cholerny Malfoy'u! On przynajmniej wie czym jest oddanie lub przyjaźń!
-Tak! Taki świetny przyjaciel, że nazwał Cię szmatą i miał w dupie! I ma Cię w dupie do teraz, ty naiwna gryffonko!
-To był cios poniżej pasa, Malfoy-szepnęła z łzami w oczach-przyjdę jutro Miriam-dodała jeszcze łamiącym się głosem.
-Nie Howley. To twoje słowa były ciosem poniżej pasa-warknął i odpowiedział mu tylko trzask zamykanych drzwi.
***
Wybiegła zza drzwi i potrącając jakiś (pewne drogi) wazon. Wbiegła do szklarni i kiedy zamknęła drzwi osunęła się po nich i rozryczała jak pięciolatka. Łkała cicho w swoje dłonie nie zauważając, że weszła w drugie drzwi od szklarni , a nie pierwsze. I jeśli wyżej przeczytaliście, Hermiona weszła do roślin drapieżnych. Właśnie w tym momencie jedna z nich pochylała się nad jej głową, gdy ta płakała gotowa do ataku..
***
Cześć! Kolejny rozdział za nami! Podoba wam się zakończenie? Powiem wam,że pisałam go od niedzieli i co chwile przestawałam pisać, bo nie chciało mi się.. lenistwo. I nagle pewnego pięknego dnia (czyt. 22grudnia, kiedy konczy się szkoła) napisałam resztę. Początek napisany jak miałam zły humor, koniec z dobrym humorkiem.
*Capturnibus- Moje własne zaklęcie, połączyłam capturam (łapać) i funibus (liny). Złączyłam i wyszło takie coś :D
** Clausore-Również moje własne zaklęcie. Clausum (zamknięte) i ore (usta). Zaklęcie zamykające usta przeciwnika niewidzialną taśmą bardzo przydatne, jeśli wróg nie umie zaklęć niewerbalnych.
To chyba na tyle! Do następnego rozdziału, drabble'u czy jakieś innej miniaturki! Pa! Pozdrawiam wszystkich i życzę zgody w rodzinie (no chyba wiecie o co chodzi ;D ) . Moja ocena 5/10.
~Black
Fajny rozdział! Cieszę się, że skorzystałaś z mojej rady i urozmaiciłaś dialogi :) Czekam na następne!
OdpowiedzUsuńNilkrokusy. :)
Oczywiście,ze skorzystałam z twojej rady :D A teraz pójde delektować się twoim komentarzem :DD
Usuń