Translate

sobota, 12 grudnia 2015

VIII-Bal, wyjazd do brata i prezent. Cz.I.

Dzień dobry :) Co tam? Ja przychodzę z nowym rozdziałem :D Podzieliłam go na dwie części, ponieważ uznałam, że tak będzie mi łatwiej to wszystko opisać :) Moja ocena? 5/10. Pozdrawiam!
~Black
 
Kiedy ktoś szuka [...] wówczas łatwo może się zdarzyć, że oczy jego widzą już tylko to, czego szukają, że nie jest w stanie niczego znaleźć, nic do siebie dopuścić, bo myśli tylko o tym, czego szuka, bo ma przed sobą cel, bo jest opętany myślą o celu. Wszak szukać znaczy mieć cel. Zaś znajdować, to być wolnym, być otwartym, nie mieć żadnego celu.~Hermann Hesse.
 
 
Hermiona jękła.. Bal z okazji Bożego Narodzenia zbliżał się nie ubłaganie. Oczywiście mogła jechać wcześniej do brata, ale chciała żeby wszystko sobie poukładali. Już sobota, nudna codzienność. Budzi się, bierze szybki prysznic, oczyszcza ranę, bierze eliksir, wkurza się na Malfoya, gra z kimś w Pokoju Wspólnym Gryffindoru, wraca do pokoju, nastaje wieczór i idzie spać. To takie monotonne. Może czas coś zmienić? A co mi tam?-pomyślała. Zbiegła schodami i znalazła się przy portrecie Grubej Damy.
-Hasło?
-Odwaga, miłość, męstwo-powiedziała.
Weszła do pokoju wspólnego i zobaczyła, że pierwszaki coś chowają.
-Nie przyszłam na patrol-dzieci odtechnęły i znów zaczęły przechwalać się swoimi rzeczami-ale to jest nielegalne -powiedziała surowo i zabrała jednemu z chłopców gryzący dysk. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i kazała mu iść za sobą. Wyszli przed portret, trochę się od niego oddaliła, wiedziała, że Gruba Dama lubi sobie poplotkować.
-Ja nie chciałem, nie zabieraj mnie do dyrektorki-powiedział błagająco, a dziewczyna wybuchła śmiechem.
-Spokojnie mały-oddała mu zabawkę-tylko nie pokazuj kolegą, że Ci oddałam jasne? To nasza mała tajemnica..
-Tony.
-Tony, to bardzo ładne imię, chodź już.
-Ty jesteś Hermiona prawda?
-Tak to ja, a teraz chodź już-uśmiechnęła się do niego-muszę znaleźć koleżankę.
-Kogo?
-Ginny Weasley, znalazłbyś ją?-zapytała znów uśmiechając się.
-Jasne! I dzięki! Odwaga, miłość, męstwo.
  Po około dziesięciu minutach pierwszak przyszedł z Ginny, która miała.. zawiązane oczy..
-Hallo? Co tu się dzieje? Czemu kazałeś mi zawiązać oczy?-pytała zdziwiona Gin.
-Chciałem zrobić Ci niespodziankę-powiedział malec i wysłał do Hermiony oczko, odszedł.
-Ej młody! Gdzie idziesz?! Zdejmij mi to z oczu!-krzyczała za nim machając śmiesznie rękoma.
Panna Howley dłużej nie mogła się powstrzymać i wybuchła niekontrolowanym śmiechem. 
-Ginevro Molly Weasley idziesz ze mną szukać sukienki na bal. 
-Co zrobiłaś z Hermioną?!
-Chodź juz-westchnęła-to ostatni raz.
***
Szły do Hogsmeade ubrane w ciepłe kurtki i szaliki z godłem Gryffindoru. Oczywiście wczasie drogi Ginny snuła plany na swoją wymarzoną sukienkę, a starsza gryffonka śmiała się z niej. Doszły do pierwszego sklepu, ale nagle starsza z dziewczyn złapała rudą za rękę.
-Herm o co chodzi?
-Ruda idziemy do Madame Malkin.
-Co?
I już ich nie było. 
Hermiona poczuła, że żołądek podchodzi jej do gardła, po chwili wylądowali. Wesleyówna wyglądała jakby zaraz miała zwymiotować, nogi miała jak z waty, więc przez chwilę musiała usiąść na ławce. 
-Gin już ok?
-McGonagall nas zabije.
-Mam na to jej zgodę. Prefekci mogli iść na Pokątną
-I ja nic nie wiem? To idziemy!
Ruszyły szybko do sklepu z szatami i sukniami. Zaczęły szukać odpowiednich dla nich sukien. Ginny po chwili znalazła czerwoną suknię do kostek, ramionszka były na krzyż, a dekolt był dość spory. Hermiony sukienka była czarna i do kolan, biust był w kształcie serca. 
-To będzie 10 galeonów-powiedziała do panny Weasley. Natychmiast zapłaciła (sytuacja finansowa rodziny Ginny poprawiła się bardzo).
-A dla panienki? A tak piękna suknia jest w przecenie 5 galeonów i 10 sykli.
Kiedy wszystko już załatwiły, nadszedł czas na buty i dodatki. Przeszły przez próg sklepu Maddle & Nadly. Do lady podbiegły dwie dziewczyny, które wyglądały na około dwadzieścia trzy może dwadzieścia cztery lata. Obie były brunetkami tylko jedną miała blond pasemka.
-Ja jestem Melissa Maddle, a to Ana Nadly-powiedziała dziewczyna z pasemkami.
-Mówcie na nią Mel, a na mnie An-dodała druga-czego szukacie?
Wyjęły swoje sukienki.
-Coś do tego.
-Ech, ale chciałabym wrócić do Hogwartu-westchnęła panna Maddle i zaczęła szukać torebek do ich stroju.
***
Zakupy w sklepie Any i Melissy "trochę" się przedłużyły, czyli dwie godziny spędziły w jednym sklepie, jednak teraz miały zapięte wszystko na ostatni guzik. W pośpiechu wracały do wioski, przed tym odsyłając paczki do swoich dormitoriów. Weszły jeszcze szybko do Trzech Mioteł po 200 butelek piwa kremowego, 100 butelek wina i 50 butelek Oginstej. Oczywiście McGonagall dała im na to pieniądze, były zdziwione, że mają tam tyle tych napojów. Hermiona, gdy spojrzała na te wszystkie trunki cieszyła się, że na bal przychodzą tylko szóste i siódme klasy. Lepiej, żeby młodzi nie brali później z przykładu. Weszły do szkoły, a nad ich głowami lawirowały butelki. Było już grubo po osiemnastej, a przecież o dziewiętnastej jest bal! Panna Howley machnęła różdżką, a jeden że stołów poleciał pod ścianę i na nim wylądowały napoje. Pojawiły się też tam kieliszki z szampanem i szklanki z sokiem dyniowym. Drugie machnięcie, kolejny stół przeleciał niedaleko tamtego i stanął obok. Na nim nagle pojawiły się półmiski z wykwitnymi daniami. Trzecie machnięcie pozostałe stoły na raz znikają i pewnie teraz są w jakiejś starej klasie. Parkiet gotowy. 
-Ruda mamy pół godziny! 
 
Biegiem ruszyły do Wieży Prefektów. Hermiona ubrała, sukienkę, buty, torebkę i bransoletkę. Szybko pomalowała paznokcie, żeby pasowały do butów.



Strój Hermiony


Po dziesięciu minutach przyszła do niej panna Weasley ubrana w swój strój, a paznokcie miała pomalowane na czerwono. Szybko zrobiły sobie makijaże, Hermionie lekki podkreślający jej urodę, a Ginny ostry pasujący do jej temperamentu.
 
Strój Ginny
 
 
 Drobne poprawki fryzur i wyszły wreszcie gotowe na bal. Otworzyły drzwi trochę spóźnione, a całą uwaga została zwrócona na nie, chłopscy prawie się ślinili na ich widok. Efekt świetny. Patrzyli na nie jakby pierwszy raz je widzieli.
-Jak widzicie reszta Prefektów już doszła możemy zaczynać!-powiedziała przy mównicy i uniosła swoją różdżkę. Ginny z Hermioną zrobiły to samo. Z zaczarowanego sufitu powoli zaczęły spadać płatki śniegu i pięć centymetrów przed podłogą znikały. Kolejne zaklęcie przy drzwiach do Wielkiej Sali stały ogromne wazony, a w nich dużo kwiatów.
-Więc tak-powiedziała Hermiona, profesor McGonagall pozwoliła podejść jej do mównicy-dziewczęta ustawiają się w kolejkę do tiary. Ejejej! Bez żadnej szarpaniny! Tiara wybierze wam partnera, z którym będziecie tańczyć, później możecie go zmienić idąc do Tiary lub uzgadniając sobie z kimś-zakończyła swój monolog i już chciała iść, ale Minerwa zatrzymała ją.
-Jako iż jesteś Prefekt Naczelną pierwsza wybierzesz partnera.
-Ale pani profesor ja nie..
-Hermiono.
-Dobrze-westchnęła ruszyła do tiary i założyła ją na głowę. No kogo by tu. Nie chcesz tańczyć co? Ale ją znajdę Ci kogoś kto umie tańczyć.
Błagam nie Malfoy-pomyślała.
-Teodor Nott!
Zeszła ze stołka i powoli ruszyła w jego stronę.
-Stary zazdroszcze Ci-zaśmiał się Blaise.
-Musisz zazdrościć, że ja mam taką piękną partnerkę, a nie ty.
-No jasne ty wolisz chłopaków-zaśmiał się cicho Blaise.
Teo nic nie odpowiedział tylko pocałował Hermionę w dłoń i zaczęli tańczyć. Powoli bo akurat teraz była wolna. O teraz wiewiórka-pomyślał Blaise.
-Harry Potter!
***
-Proszę teraz Pansy Parkinson na stołek!
Oj oj ślizgonka no kogo by tu..
-George Weasley!
Złośliwość losu. Rudego?! Naprawdę?! I to jeszcze Weasleya!-pomyślała i podeszła do niego spokojnie w swojej złoto-srebrnej sukni. Uniosła dumnie głowę nie da się sprowokować. Położył ręce na jej tali, a ona swoje na jego ramionach, patrzyli ze złością w swoje oczy. Jej ciemnozielone oczy czasem prawie czarne mieszały się z jego brązowymi oczami. Obrót, trzy kroki w przód, dwa w tył i obrót. Nikt nie odwrócił wzroku, ona chciała pokazać, że nie jest słaba, a on, że się nie boi takich żmij jak ona. Koniec piosenki, ukłon i odejście, a mimo to Pansy Parkinson nadal nie mogła zapomnieć tych oczu.
***
-Teodorze dziękuje za świetny taniec-usmiechnęła się i oddaliła. Tak, Teodor Nott umiał tańczyć, a razem wręcz wirowali na parkiecie.
***
-Harry może odpoczniemy?
-Czemu?
-Nogi mnie bolą, całe mi podeptałeś..
-Przepraszam Ginny..
***
-Dziękuje za taniec śliczna panienko-Blaise ucałował dłoń nieznajomej dziewczyny z jaką tańczył i odszedł. Za nim można było słyszeć chichot.
***
-Po.. Luna dziękuje za taniec-Draco delikatnie uśmiechnął się do dziewczyny.
-Dzięki Draco, pa!-odparła, odchodząc w swojej niebieskiej sukni pomachała mu.
***
Hermiona nalała sobie do szklanki soku dyniowego i dolała trochę jakiś trunków, które przynieśli ślizgoni. Oczywiście oni mają zawsze-pomyślała. Opróżniła szklankę w dwóch sporych łykach. Niestety nie mogła wypić trochę więcej ponieważ później z Malfoyem musi od transportować uczniów do pokojów. Nalała sobie trochę skrzaciego wina, które działało trochę mocniej niż kremowe piwo, ale też zbyt sie przez nie, nie da upić chyba, że w sporych ilościach.
-Nie chcesz niczego mocniejszego?
-Malfoy dobrze wiesz, że nie możemy.
-Niestety, napiłbym się więęęcej.
-Widzę, że znalazłeś sobie dziewczynę na bardzo długo.
-Co? kogo?
-Ognistą, kretynie. Ognistą.
-Chodź potańczyć, Howley.
-Ile wypiłeś?
-No trochę.. A co?
Nie robił sobie nic z jej protestów i po prostu zaciągnął ją do tańca. Wolny to zło-pomyślała wściekła. Przetańczyli tak dwie? Trzy? piosenki? Dziesięć? Nie liczyli. Ona zatonęła w jego oczach, a on w jej, pięknych o kolorze gorącej czekoladzie. Oderwali się od siebie, Hermiona speszona, Draco zdziwiony, że tak na niego wpłynęła.
-I tak Cię nienawidzę Howley.
-A ja Ciebie Malfoy-i coś pękło. Obojga zniszczyli coś  pięknego.

 

5 komentarzy:

  1. Fajnie tutaj :) Wybacz, że tak późno komentuję, ale tak wyszło. Jedynie co mogłabyś poprawić, to wzbogacenie dialogów o opisy, lepiej się czyta wiedząc jakie emocje im towarzyszą. :)

    http://dzikie-pochlebstwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) Dziękuje za komentarz i skorzystam z twojej rady :))

      Usuń
  2. Znalazłam twojego bloga przed chwilą. Świetny. Rozdział wciągający. Czekam na kolejne. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga:
    http://dramionejestemizawszebene.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny opis balu, a skwaszone miny co poniektórych najlepsze

    OdpowiedzUsuń