Translate

piątek, 11 marca 2016

Miniaturka #2 Może tak miało być? (H.P & G.W)

Hej, dziś zamiast rozdziału daje taką dziwną miniaturkę. Zapraszam do komentowania. Może uda mi się jeszcze dodać rozdział w niedziele, ale nie wiem.
~Black
Harry Potter, a któż by go nie znał? Wybawiciel świata mugoli i czarodziei! Pamiętam jak go poznałam. Jadłam płatki, a on nagle wszedł do Nory. Kiedy usłyszałam jego głos, mleko z płatkami wyleciało na stół, a ja czerwona jak piwonia uciekłam do pokoju. I co pozostało Harry? Pamiętam z jakim uwielbieniem patrzyłeś na me ogniste włosy. Teraz jestem pusta, jak balon wypełniony powietrzem dzięki któremu istnieje. Jestem istotą, ale moja dusza jakby wyparowała, a może w śnie zaatakował mnie dementor? Niewiem. Jestem rośliną, która potrzebuje ogrodnika, lecz mój opiekun wyparował, a ja codziennie usycham z niedoboru miłości i wody, która jest tesknotą. Oh, Harry! Kiedy Cię znów zobaczę? Niewiem i nigdy się niedowiem.
***
Patrzę na marmurowy pomnik i uśmiecham się. To przecież grób twoich rodziców. Harry, kochany Harry gdziekolwiek teraz jesteś pamiętaj, że będę opiekować się ich grobem. Patrzę na piękne napisy James Potter. Pamiętasz Harry jak do Ciebie mówiłam? Harry Jamesie Potterze. Tak mówiłam i zawsze chciałam, żebyś ty mmowił do mnie Ginevro Molly Potter, ale to się nie spełni nigdy. Choć zdradzie Ci w sekrecie, że to takie moje marzenie. Odchodze z cmentarza, bo co innego mi pozostało?
***
Znów jestem na cmentarzu. Mugolską zapalniczką podpalam znicz, który stawiam na ich grobie. Marmur, z którego wykuty jest ich grób lśni pięknie w blasku słońca. Pozwalam by styczniowe promienie ogrzały mą zziębniętą twarz. Rozkoszuje się po raz pierwszy tak pięknym styczniowym dniem. Harry pewnie teraz wędrujesz po świecie szukając nowej przygody. Ja Ci niestety w tym nie pomoge. To twoje życie, a ty mnie z niego wyrzuciłeś prawda? I choć każdego dnia cierpie, chce żebyś był szczęśliwy.Spojrzałam na grób obok  tego twoich rodziców i zamarłam. Łzy niebezpiecznie kręcą się na dnie oka, a ja z hukiem aportowałam się w tylko sobie znane miejsce.
-Dlaczego mi nie powiedzieliście?! - krzyczałam na Rona, a łzy już wyleciały. Za późno by je ukryć.
-Ginny to się stało tak nagle!-Hermiona krzyczała i płakała razem ze mną-odciełaś się od nas!
-Nie wiedzieliśmy gdzie jesteś!
-Zamknięcie się! Mogliście wysłać patronusa lub sowę! Wy tego nie chcieliście!
-Gin to nie tak!
-Nie zostawcie mnie! - płacze, płacze, płacze muszę stąd uciec jak najszybciej. I już mnie nie ma, a dookoła mnie panuje ciemność. Co innego mi pozostało?
***
Wzięłam do rąk mój pamiętnik i otworzyłam go. Muszę napisać wszystko co się ciśnie na język, a nie można dac upustu emocją.
 
22.07.2010r.
 
Drogi Harry.
Mam już 29 lat i jestem samaTo nic dziwnegogdyż ciągle myślę o TobieHarry mój ukochanyHarryGdzie ty jesteś?
 No takpamiętam juz, a łzy znów chcą wyjść na zewnątrz
PrzepraszamNapisze do Ciebie późniejgdy rany się zagoją.
Twoja Ginny.
 
Odłożyłam zeszyt i poszłam do łazienki. Usunęłam rozmazany makijaż i westchnęłam.
-Czas wybrać się na cmentarz i tam wyładuje swoje emocje-szepnęłam do siebie i wstałam.
***
Po pięciu sekundach klęczałam już przy grobie twoich rodziców, Harry. Smutno się uśmiechając rzuciłam białą róże. I odwróciłam się na bok. Spojrzałam na ten grób. To twój grób Harry. Nagle nie mogę opanować już łez i opieram czoło o marmur. Taki sam jak twoich rodziców
-Nie roztrząsaj przeszłości, Ginny.
-Wiem, ale to tak boli - szepnęłam, a silne ręce brata podnoszą mnie z ziemi. Rzuciłam na grób Harry'ego, mojego Harry'ego czarną róże, a Ron ofiarowuje mi ramię. Idziemy spokojnie i wygladamy na szczęśliwych jednak cierpimy tak samo bo jesteśmy rozdarci.
***
I wiesz Harry czego teraz żałuje? Nigdy nie opisywaliśmy swoich uczuć. I mogę teraz ci powiedzieć co czuje. Chodź to nic nie zmieni, bo..ciebie juz nie ma. Jedna samotna łza spada na podłogę. I to jest jedyna jaka spadnie.
-Harry tak bardzo Cie kocham-drżącą ręką uniosłam różdżkę.
-Ginny co ty robisz?! - krzyknął Ron, który wpadł do mojego mieszkania.
-Avada Kedavra, Ron - szepnęłam, a zielony promień uderzył w moje ciało i jedyne co teraz widziałam to ciemność, czułam błogie ciepło. Nic nie słyszałam, a mimo to czuje się szczęśliwa. I co innego pozostało?

8 komentarzy:

  1. So sad. niech wena będzie z tobą

    OdpowiedzUsuń
  2. Miniaturka bardzo smutna. Świetnie opisałaś uczucia Ginny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest smutnei bardzo takie no... nie mam słów więc powiem, że to po prostu nie do opisania. Nadal zastanawiam się skąd ty masz takie pomysły. Wszystko ładnie, pięknie, ale jeżeli nie dodasz rozdziału to będę zmuszona zrobić ci w poniedziałek krzywdę (po prostu dostaniesz kopa w dupe) więc życzę Ci weny

    OdpowiedzUsuń