Hej! To ja, ale nie z moją miniaturką, lecz mojej przyjaciółki, która postanowiła podesłać mi te malutkie opowiadanie :) Cieszę się z tego bardzo i mam nadzieję, że wy też zaczniecie przysyłać! To wasz tydzień :D Chce też podziękować wszystkim, którzy mnie tak wspierają w tym blogu :) Zapraszam do przeczytania :))
~Black
Harrmione ~by Meryl
Po skończonych zajęciach z Obrony Przed Czarną Magią, Harry, Hermiona i Ron wybrali się do Hagrida. Kiedy weszli zauważyli że Hagrid ma na rękach dziecko. Wyglądało na ucznia szóstego roku. Przerażona Hermiona wybiegła na dwór nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Harry pobiegł za nią . Kiedy do niej dobiegł widział , że dziewczyna siedzi sama w kącie.
-Hermiona co Ci jest - zapytał Harry.
-Ja go znałam. To mój kolega . Poznaliśmy się w bibliotece. Był miły , a nie taki jak Ron, bez serca.
-Ale kto mógł to zrobić?! - zapytał Harry.
-Nie wiem. On nie miał wrogów- powiedziała Hermiona.
-Spokojnie nie płacz - pocieszał Harry Hermionę.
Kilka godzin później zrozpaczona Hermiona leżała przy łóżku chłopaka patrząc czy jego stan się czasem nie poprawia. Nagle jego stan się poprawił, Hermiona z radości pocałowała go w policzek . Co zauważył Ron, który w tym momencie wszedł do sali. Hermiona tego nie zauważyła i poszła do pielęgniarki chcąc poinformować ją o dobrej nowinie. Dziewczyna poszła spać, bo była zmęczona. Kiedy doszła widziała, że Ron jest na nią wyraźnie zły . Gdy spytała czemu, nie odpowiedział jej. Ona nie miała humoru, więc poszła do siebie. Następnego dnia było podobnie.
Po tygodniu chłopak wyszedł ze szpitala w towarzystwie Hermiony. Byli bardzo szczęśliwi i dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Nagle tą chwilę zniszczył Ron robiąc jej wyrzuty sumienia. Dziewczyna uciekła z płaczem. Harry widział to wszystko, ale wolał się nie wtrącać. Postanowił pogadać z Ronem.
-Stary co Ty wyprawiasz? Nie widzisz co zrobiłeś? Przez ciebie znowu płacze. Weź się w garść. Wiesz, zastanów się poważnie co robisz i zdecyduj jak będzie dla was lepiej. Bo ona przez ciebie tylko cierpi. Nara.
W czasie kilku dni Hermiona i chłopak o imieniu Wentylian spędzali ze sobą coraz więcej czasu. Hary i Ron ze sobą praktycznie nie gadali. Wszystkie smutki dzieliła z Harrym, z którym po rozstaniu z Ronem rozmawiała coraz więcej. Hermiona po dwóch ciężkich tygodniach postanowiła odpocząć. Wzięła książkę i zatopiła się w niej . Gdy się obudziła była w Pokoju Życzeń. Kiedy się zorientowała zobaczyła Wentyliana przed sobą , który powiedział jej, że ją kocha, lecz ona przestraszyła się i wybiegła z pokoju . Jednak, gdy uciekła on ją gonił. Nagle natrafiła na Harry'ego, który uratował ją przed Wentylianem. Doszło do bójki, którą oczywiście wygrał Harry . Potem Hermiona z całego serca podziękowała mu, a Wantylianowi kazała spadać na drzewo. I zaczęła chodzić z Harrym.
Dopisze sobie :
Potter i Granger żyli długo i szczęśliwie. Latali na hipogryfach że swoją trójką dzieci.
Nadal jest poniedziałek mimo, że jest dokładnie.. 23:02, ale co tam. Jest? Jest :D
Okazuje się że tylko ja z naszego "złotego trio"(XD) nie umiem pisać... Od dzisiaj robię wam rysunki do opowiadań
OdpowiedzUsuńDość mocno minimalistyczna ta miniaturka, ale i tak fajna. Niech wena będzie z autorką, a tobie życzę więcej przesyłek od czytelników
OdpowiedzUsuńKolejną jeszcze krotsza :D
Usuń