~~~
Życie jest jak babeczka, łatwo ją pokruszyć.
Przez następne tygodnie Hermiona zachowywała się dziwnie. Raz była niemiła i zgryźliwa, a raz nieśmiała i przyjazna.
Draco coraz częściej myślał, że to przez jego pocałunek, przecież gdyby do niczego nie doszło, dziewczyna nie czułaby się tak zagubiona w obecnej sytuacji. Wstał ubrał czarny, idealnie dopasowany do jego ciała garnitur. Wyglądał w nim niebywale seksownie, lecz coraz rzadziej myślał o swoim ubiorze, jak wyglądał i czy ma dobrze ułożone włosy. Tęsknota i poczucie winy względem Hermiony przezwyciężały jego pieprzony narcyzm. Tego dnia nic nie miało być takie same. Gryfonka zawsze przy nim stawała się agresywna. Chociaż można było to równie dobrze porównać do agresywnego pożądania, lecz uczniowie Hogwartu widocznie byli tak mało rozwinięci emocjonalnie, (niczym Ron XDD aut.) że widzieli to tylko jako agresję. Ruszył w stronę Wielkiej Sali z Pansy i Blaise'm.
-Draco, możemy porozmawiać..? - usłyszał niepewny głos szatynki.
-Jasne. Idźcie na śniadanie dogonię was. - mruknął do Zabini'ego i Parkinson - O co chodzi, Howley? Nie mam dużo czasu.
-Ja..ja.. przepraszam, Draco. -wyszeptała spuszczając głowę - Ja nie chciałam być taka niemiła. Ja.. nie wiem co się ze mną dzieje.
-Trzeba było wcześniej się nad tym zastanowić, Hermiono. Drzwi zostały zamknięte.
-Na zawsze? - jej oczy zaszkliły się, choć uparcie trzymała głowę w dół, żeby nie widział jej łez.
-Tak. - krótka, zimna odpowiedź padła zamrażając jej serce.
-Czyli to nasz koniec? - zapytała podnosząc głowę i skracając ich odległość od siebie, żeby zobaczyć co kryje się w jego oczach.
-Nigdy nie było początku.
Odszedł.
A ona wrzasnęła z bólu, żalu i tęsknoty. Jak mogła wcześniej tego nie zobaczyć? Jak mogła być tak głupia? Upadła na kolana i zaczęła płakać, a raczej wyć. Nikt nie słyszał nigdy jeszcze tak zrozpaczonego głosu, nawet Draco, który podczas wojny często słyszał płacz matki. Hermiona wstała szybko z podłogi, zanim zlecieli się gapie jej już nie było.
Wybiegła na dziedziniec i upadła z powrotem na kolana zdzierając z nich skórę, załkała. Nie z bólu jaki czuła w kolanach, ale z bólu jaki nigdy wcześniej nie poczuła w sercu. Nawet po utracie rodziców. Nawet po utracie Harry'ego, którego po tym odzyskała. Draco. Imię, które rozdzierało jej serce. Smok przebił je pazurem. Na zawsze. Nigdy nie łaskocz śpiącego smoka . - pomyślała, patrząc na swój list z Hogwartu i na pieczęć Hogwartu. Draco dormiens nunquam titillandus.
***
-Patrząc na twój ból widzę, że to był ktoś dla ciebie ważny.
-Odczep się. - szepnęła.
-Czasem lepiej powiedzieć nieznajomemu. - rzekł jakiś piątoklasista, siadając obok niej.
-Kocham go. - wyszeptała - Po prostu nie umiem tego pokazać.
Nie wiedziała czemu zaczęła mu się zwierzać opowiedziała wszystko od pierwszej klasy. Wszyściutko i zrobiło jej się lepiej.
-To jasne, że twoje ciało pokaże, że nie tylko go pragniesz, ale i kochasz. - kiwnęła głową, ten chłopak był niebywale inteligentny, pocieszył ją. Może nie za bardzo, jednak w końcu pokazał jej, iż ona naprawdę kocha Dracona.
-Będę walczyć. - szepnęła.
-To bardzo dobry pomysł. - powiedział chłopak po chwili ciszy i uśmiechnął się delikatnie do niej - Ivan jestem.
-Hermiona.
Nie mogła zrozumieć swoich uczuć. Piętnastolatek doradzał jej, dziewiętnastolatce.
-Czuje zaburzenia twojej mocy. - mruknął po chwili ciszy.
-Tak? - zdziwiła się.
-Choć to może być niebezpieczne.
-Gdzie idziemy? - zapytała, gdy chłopak ciągnął ją przez korytarze.
-Do Pomfrey możliwe, że przechodzisz dojrzewanie czarodziejskie i dlatego masz takie humorki.
-Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam? - zapytała, zła na siebie - Jesteś pewien? Dojrzewanie czarodziejskie objawia się, dopiero po dwudziestym roku życia.
-Niby tak, lecz im czarodziej silniejszy, tym dojrzewanie szybciej..
-..się zaczyna i przez to czarodziej jest jeszcze silniejszy, a jego moc się stabilizuje, wiem, czytałam o tym.
-Więc musisz wiedzieć, że jest ono bardzo bolesne, dla tych którzy nie biorą żadnych eliksirów, czy nie rzucają na siebie zaklęć.
Hermiona kiwnęła głową, po czym zamyśliła się, rzeczywiście miała ostatnio bóle brzucha, głowy, zresztą wszystkie mieśnie ją bolały. I nie miała od dwóch tygodni miesiączki, czyli podejrzenia Ivana się zgadzały. Sama pani Pomfrey potwierdziła to, choć była naprawdę zdziwiona.
-W tym wieku już dojrzewanie - mamrotała pod nosem ciągle.
Po kilku dniach dziewczyna wyszła ze Skrzydła Szpitalnego z torbą pełną leków, które miała brać i nakazem leżenia w łóżku. Kiedy doszła już do dormitorium, wyłożyła się na podłogę jak długa i przez pół godziny się nie ruszała. Później wstała i położyła się na łóżko, zasnęła.
***
Dni mijały. Nim się obejrzała nastał kwiecień. Draco nadal jej unikał, a ona coraz gorzej przechodziła przez dojrzewanie, czasem w nocy krzyczała z bólu, lecz już nauczyła się, że musi nałożyć na pokój zaklęcie wyciszające. Dojrzewanie czarodziejskie trwało rok, a Hermiona bardzo często zapominała brać eliksiru, co skutkowało silnym bólem.
Pewnego dnia panna Howley nie mogła już wysiedzieć na tyłku i ruszyła do kuchni. W międzyczasie natknęła się na Ivana, który martwił się o nią. Wiedział jak to wszystko przeżywał, a do tego dochodziło dojrzewanie.
-Gdzie idziesz? - zaciekawił się chłopak, gdy spotkał ją na korytarzu.
-Idę robić babki. - odparła wesoło i po chwili ruszyli razem. Brunet wiedział, że ten uśmiech był wymuszony i przeklinał Pottera, że ten nawet nie interesuje się swoją przyjaciółką, tak samo Malfoya.
Kiedy doszli i weszli do środka, przywitali się ze skrzatami i poprosili o składniki. Po długim rzucaniu w siebie mąką, jakami, a nawet patelnią, wreszcie skończyli i nadszedł czas na dekorowanie ich wypieków. Bawili się przy tym świetne, ale jak zawsze ktoś musiał zepsuć ich przyjemne chwile, które spędzali przy sobie. Drzwi do pomieszczenia otworzyły się i do środka wkroczył Draco Malfoy.
***
Rozdział jest naprawdę krótki, przepraszam, ale na razie mam pewne "problemy" w życiu prywatnym. Nie lubię pisać na siłę, a tutaj widać, że tak pisałam. ZAWIESZAM NA PEWIEN CZAS BLOGA! Przepraszam, ale na ten moment muszę ułożyć kilka rzeczy w moim życiu. Mam nadzieje, że nie będziecie zbyt źli na mnie i będziecie czekać :( Pozdrawiam
AHA! Dziękuje za 3000 wyświetleń <3
AHA! Dziękuje za 3000 wyświetleń <3
~Black

Fajny rozdział.
OdpowiedzUsuńSzkoda że zawieszasz bloga, ale poczekam ile trzeba, bo jest genialny.
Pozdrawiam
Dziękuje :) może w tym czasie będę co jakiś czas pisać i będę miała zapas? :) Nie wiem, wena uleciala że mnie i do tego pewne "problemy" w życiu prywatnym. Mimo to dziękuję za to że jesteś ze mną i również pozdrawiam :)
UsuńRozdział przyjemny. Powodzenia z problemami i zapasu weny
OdpowiedzUsuńDziękuję
UsuńDziękuję
Usuń