Blog
tematyka DRAMIONE ---> [KLIK]
♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡
Hermiona
zacisnęła ręce w pięści i spojrzała ostatni raz na
fotografię, po czym przytuliła ją do piersi i odłożyła po
dłuższej chwili do kartonu.
Otarła
załzawione oczy i w ekspresowym tempie znalazła się w łazience.
Pomieszczenie było ładne, ściany były pokryte do połowy
niebieskimi płytkami, a reszta ściany była białą farbą, podłoga
składała się z również z płytek tylko, że były jasnozielone.
Wanna, kibelek, zlew, lustro. Najzwyklejsze rzeczy, ale Hermiona
nawet nie miała czasu spojrzeć i podziwiać
wnętrze swojego własnego domu.
Oparła
ręce o zlew i spuściła głowę. Nienawidziła się za te chwilę
słabości, ale najważniejsze było ułożyć sobie wszystko w
głowie.
Po
pierwsze - Teodor i Matt. Co z nimi? Jak ma ich tak nagle
opuścić? Kochała ich jak własną rodzinę, starszy Nott był dla
niej jak brat, a Matthew bratankiem. Kochała ich, ale nie tak
jak Draco. Nie wyrzuci ich na próg, mimo że mieszkali
obecnie w domu Dracona, który kiedyś jej pokazał,
podczas tamtej nocy. Zacisnęła zęby i odrzuciła
tą myśl, teraz było jeszcze kilka innych.
Po
drugie - co z nią i Malfoy'em? Nie wierzyła, że wszystko
będzie tak jak dawniej. Oczywiście nadal go kochała i nigdy to się
nie zmieniło. Zawsze kochała go tak samo, ale teraz? Z Karen? Czy
Draco będzie chciał Karen? Miała ten sam problem co Teodor, jej
córka była kopią Malfoy'a, a syn Notta kopią Scarlett.
Po
trzecie i ostatnie - jeśli chciała, żeby były książę
Slytherinu na nią spojrzał musiała o siebie wreszcie zadbać a z
czym to się wiąże? Zestawieniem dzieci pod opieką Teodora.
Hermiona nigdy nie mówiła, że jej "brat" źle zajmuje
się dziećmi. Dobrze zajmuje się swoim synem, ale jeśli ma na
karku dwójkę.. Prawie spalili raz dom, mieli szczęście, że
właśnie wtedy Granger wróciła do domu.
-
Ufam Ci, Teodorze - przeszło jej przez myśl i biorąc kilka
głębokich wdechów odeszła od zlewu i otworzyła drzwi wychodząc
z łazienki.
-
Hermiono wszystko dobrze? - Zapytał brunet siedzący przy stole, na
którym spoczywał karton ze zdjęciami. Jedno trzymał, niczym
bóstwo w palcach.
- Tak
- wyszeptała i podeszła do niego od tyłu, po czym zajrzała mu
przez ramię na fotografię, która ukazywała bruneta i blondyna,
który zwrócił jej w głowie. Draco i Teodor prawdopodobnie mieli
wtedy po piętnaście lat, więc pili gdzieś po kątach.
- Tak
strasznie mi go brakuje -westchnął mężczyzna i potarł pięściami
oczy, niczym zmęczone całym dniem zabaw dziecko. Hermiona oparła
swoje łokcie na jego barkach i pociągnęła nosem.
- Mi
też - rzuciła odchodząc od przyjaciela, gdy poczuła, że w gardle
ma Saharę. Nienawidziła się za to, że wtedy nie
stanęła w jego obronie, mogła coś zrobić.
- Nic
nie mogłaś zrobić, Hermiono - usłyszała za sobą. - I zrozum to
wreszcie, to nie twoja wina, a Draco tak czy siak by dostał te osiem
lat.
Zacisnęła
zęby, denerwowało ją, gdy Teodor miał rację w takich sprawach,
choć często jej się wydawało, że jej współlokator niczego nie
wie i nie rozumie.
- Idę
spać. Dobranoc, Teo - uśmiechnęła się delikatnie i zniknęła za
drzwiami swojej sypialni.
.*.*.*.*.*.
Obudziła
się z jakimś dziwnym przeczuciem, przeczuciem, że coś się
wydarzy i to nie koniecznie coś dobrego.
*
/Od autorki\ Teraz jest moment takiej "przemiany" Hermiony,
więc jeśli nie lubisz czytać o tym w co ktoś się ubiera i jak
się maluje to możesz to ominąć :) *
Obudziła
się kilka minut po siódmej i nie zwlekając wstała z dużego
łóżka, po czym weszła do łazienki na korytarzu. Wzięła
pobudzający prysznic i umyła włosy, które były w miarę zadbane.
Owinęła recznik dookoła piersi, tak aby zasłaniał jej tyłek.
Swoje, brązowe włosy, które obecnie były sprężynkami, wysyszyła
zaklęciem, rozczesała je i zostawiła opadające na ramiona. Na
biustonosz wciągnęła bluzkę na ramiączkach, pod czarnymi rurkami
zniknęły majtki, a na cienką bluzkę naszedł biały, wełniany
sweter. Znalazła w zakurzonej kosmetyczce tusz do rzęs, kredkę,
podkład, eyeliner i jakąś starą szminkę. Naprawdę długo się
nie malowała jakoś dokładnie, czasami do pracy po prostu używała
zaklęć i zwykłego błyszczyku - czas to zmienić. Hermiona
spojrzała na siebie w lustrze i niechętnie pomyślała, że
przydałby jej się korektor, lecz może tym razem uda jej się za
pomocą zwykłego podkładu ukryć wory pod oczami i drobne krostki.
Musiała jeszcze sprawdzić czy podkład pasuje do jej cery, bądź
co bądź minęło sześć lat od kiedy używała go ostatni raz.
Makijaż szedł jej opornie, a ręce ciągle drgały, przez co
Hermionie ciągle nie wychodziła kreska tak jak chciała. Była
gryfonka czuła się coraz bardziej poddenerwowana, a co się z tym
wiąże? Przekleństwa pod nosem. Westchnęła i ostatni raz
spróbowała, chwytając w drżącą dłoń eyeliner.
-
Nareszcie - westchnęła z uśmiechem, gdy uznała, że kreska nie
jest ani beznadziejna, ani świetna.
Cienie
- przeszło jej przez myśl. - Czy ja mam jakieś cienie?
Kolejne
piętnaście minut spędziła na szukaniu cieni do powiek, kiedy
wreszcie je znalazła westchnęła z ulgą.
Hermiona
była już niemalże gotowa, złapała jeszcze za pomadkę, którą
pomalowała usta. Schowała kosmetyki do szafki pod zlewem i wyszła
z łazienki.
-
Nieźle Hermiono, gdybym nie uważał Cię za siostrę to nie wiem co
by działo się na tym korytarzu - zaśmiał się Teodor.
-
Jesteś obleśny - również się zaśmiała.
-
Przecież żartuję - uśmiechnął się, po czym gestem dłoni
zaprosił ją do kuchni. - Na co masz ochotę?
Kobieta
chwilę się zastanawiała, lecz po chwili z dużym entuzjazmem
krzyknęła:
-
Naleśniki!
Nott
pokręcił głową i nic nie mówiąc zabrał się do spełnienia
życzenia kobiety. Tupot małych stóp nie przejął ich zbytnio i
dalej konsumowali posiłek. Matthew i Karen stanęli w miejscu jak
wryci w ziemie z szokiem wypisanym na twarzy.
-
Mamo? - Zdziwiła się dziewczynka widząc Hermionę jak z tych
starych zdjęć. Brunetka odwróciła się do młodszej, ale żeńskiej
wersji Malfoy'a i uśmiechnęła się.
-
Tak, kochanie?
- Czy
to dziś? - Pisnęła blondynka nie mogąc otrząsnąć się z szoku.
Usta jej matki rozwarły się w szerokim uśmiechu i pokiwała głową.
Karen krzyknęła i rzuciła się na mamę przytulając ją mocno. -
NAPRAWDĘ?
-
Tak, Kar - zaśmiała się kobieta z reakcji swojej córki, choć
najchętniej sama by tak zrobiła i skakała ze szczęścia do
sufitu. - No dobra dzieciaki do jedzenia, a ja wracam za godzinę.
-
Gdzie idziesz? - Zapytał z przerażeniem równocześnie Matthew jak
i Teodor. Hermiona zaśmiała się cicho i spojrzała na nich z
rozbawieniem.
- Do
magofryzjera. Sądzę, że nic wam się nie stanie przez godzinę -
starszy z Nottów nagle się rozpromienił i spojrzał z zadowoleniem
na przyjaciółkę.
Widział
zmianę w jej wyglądzie, chciała specjalnie dla niego wyglądać
ładnie i nie dziwił jej się, on też specjalnie dla przyjaciela
jakoś się ubierze, żeby móc spokojnie odebrać go z Azkabanu.
Poczuł dumę patrząc na Hermione, tyle razy błagał ją, żeby o
siebie zadbała i nareszcie! Udało mi się, choć to i tak nie jego
zasługa, a pewnego blondwłosego mężczyzny.
-
Jasne! Widzimy się za godzinę w Ministerstwie! - Rzucił z radością
brunet, po czym zagonił dzieci do ponownego spożywania posiłku.
Szatynka wyszła z domu i teleportowała się na ulice Pokątną,
gdzie otworzono kilka salonów fryzjerskich.
.*.*.*.*.
Weszła
do salonu "U Mirandy" [1] i
usiadła na krzesełko, gdzie miała czekać na swoje kolej. Złapała
za jakiś kolorowy magazyn z modą i uśmiechnęła się pod nosem
widząc na okładce Miriam. Tak dawno jej nie widziała...
Miriam
Blood (27 l.)
Obecnie
kojarzona jako najlepsza modelka w Anglii, została proszona o rękę
znanego zielarza Neville'a Longbottoma (27 l.). Oczywiście kobieta
od razu odpowiedziała głośno "Tak", prawdopodobnie za
parę tygodni odbędzie się ich ślub! W końcu Blood czekała dobre
osiem lat, aby zostać Panią Longbottom!
Miejmy
nadzieję, że niedługo przybędą potomkowie przyszłego państwa
Longbottom! I życzymy udanego ślubu!
Redakcja
CZCiC [2]
Zacisnęła
zęby, tak dawno jej tam nie było, nie było jej tak długo przy
przyjaciołach i nie wiedziała co się z nimi działo.Poczuła
wyraźnie wyrzuty sumienia. Przewróciła na następną stronę i tym
razem jej szczeka prawie padła z hukiem na podłogę.
Nataline
Snape (27 l.)
Mistrzyni
światowa w warzeniu eliksirów wraz z narzeczonym Harrym Potterem
(Szukającym reprezentacji Anglii 27 l.) wracają do ojczystego
kraju! Niestety przyszłe Państwo Potter musiało wyjechać w celach
zdrowotnych - bowiem Harry James Potter był chory, nie wiemy
dokładnie na co. Teraz zawodnik powraca do klubu, co na pewno trener
Lorence Krain [3] przyjął z wielką ulgą,
wspominamy, że nie tylko jest trenerem Pottera, ale i przyjacielem.
Życzymy
panu Potterowi zdrowia, a przyszłej pani Potter dalszych sukcesów.
Redakcja
CZCiC
Uśmiechnęła
się, cieszyła się, że jej przyjaciele tak daleko zaszli, lecz
przerażała ją wzmianka o chorobie Harry'ego. Zamknęła powieki,
aby się nie rozpłakać, tak bardzo nie chciała pomijać tylu
rzeczy, ale... bała się ich zdania o niej i Karen. Nie chciała,
żeby ktoś patrzył na jej dziecko krzywo. Dziecko jej i Draco.
-
Przepraszam mogę tą gazetę? - Zapytał kobiecy głos po jej lewej,
czuła, że zna ten głos, lecz nie wiedziała skąd.
-Tak,
oczywiście - odchrzaknęła i podała magazyn rudowłosej kobiecie.
Zanim zdążyła się opanować wypiszczała wysokim głosem:
-
Ginny?!
-
Hermiona?
- ...
-
CHOLERA JASNA TO MY CIEBIE SZUKAMY OSIEM LAT, OSIEM PIEPRZONYCH LAT
MARTWIMY SIĘ, ŻE NIE ŻYJESZ, A TY NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE JESTEŚ
U MAGOFRYZJERA?!
- ...
- NIC
NIE POWIESZ?!
-
Panno Granger zapraszamy! - Szybko wstała i poszła za głosem
kobiety, omal nie wzdychajac z ulgą - Panna Zabini od razu też
prosimy.
Gula
z powrotem pojawiła się w gardle byłej gryfonki, również wyrzuty
sumienia nie odpuściły, ale bała się, była wtedy gówniarą
mającą zaledwie dziewiętnaście lat, jej przyjaciele też - nie
wiedziała jak zareagują. Nagle ni stąd, ni zowąd wypaliła do
starej przyjaciółki:
- Mam
dziecko.
-
Co?! - Usta Rudej utworzyły się w literę "o", a oczy
przypomniały galeony.
- Mam
dziecko.
-
Z...
-
Draco - wymamrotała.
-
Draco?
-
Draco.
I
zapadła głucha cisza.
.*.*.*.
-
Chcę je poznać! - Wykrzyknęła Ginny drepcząc jej po piętach.
- Ma
na imię Karen - westchnęła, po czym dodała. - I przykro mi Gin,
ale jej nie poznasz, mała nie jest na to przygotowana.
-
Hermiono błagam...
-
Przykro mi, Zabini. Muszę iść dzisiaj po Draco - kiedy
wypowiedziała jego imię wyraźnie się uśmiechnęła.
-
Ale... Blaise poszedł po Draco... - zaczęła niepwnie rudowłosa -
dowiedział się, niewiadomo skąd, że mieszkasz z Nottem to
prawda?
- Tak
- rzuciła niechętnie, nie lubiła być oceniana. Brunetka
przyspieszyła kroku i spojrzała w niebo - była ładna pogoda. -
Mieszkam z nim, bo na przemian opiekujemy się dziećmi... Teodor
jest dla mnie jak brat.
-
Tak, tak, rozumiem... Chwila... DZIEĆMI?!
-
Ruda - wymamrotała była gryfonka. - Wytłumaczę Ci wszystko jutro
w Trzech Miotłach w Hogsmeade o... osiemnastej piętnaście.
Rudowłosa
tylko potwierdziła ruchem głowy i patrzyła na nią uważnie.
Hermiona pomachała ręką do byłej przyjaciółek i teleportowała
się przed Ministerstwo, w którym o jedenastej, czyli godzinie
szczytu, ludzie biegali w tą i z powrotem, a papiery latały po
całym holu.
Zauważyła
Teodora i podeszła do niego całując go w policzek, jak siostra z
bratem, spojrzała na swoje podekscytowane dziecko. Karen zaciskała
mocno rączki na jakiejś kartce.
- Co
to kochanie? - Zapytała Hermiona klękając przez nią.
-
Zrobiłam laurkę dla taty - mruknęła nieco zawstydzona i podała
kartkę swojej mamie.
Kochany
Tatusiu.
Bardzo
mocno Cię Kocham.
K.
Laurka
była skąpa, ale dla Hermiony to było naprawdę piękne, łzy
zakuły ją w oczach i mocno przytuliła córkę. Zawsze było piękne
dla niej to, że dzieci umiały kochać nie znając tej osoby. Nagle
zauważyła Blaise, a i blondwłosego mezczyne z brodą do klatki
piersiowej. Mimo tylu zmian od razu poznała go.
-
Draco! - Krzyknęła, a kilka nieprzychylnych spojrzeń padło na jej
osobę. Zaczęła biec w jego stronę, lecz on jej nie widział. Za
sobą słyszała tupot małych stóp, złapała córkę i zaczęła
biec z nią na rękach. Karen była już trochę ciężka, lecz
Hermiona miała motywację - Malfoy. Zauważyła ich na
dworze, Blaise trzymał blondyna za ramię - pewnie chcieli już się
teleportować, i wtedy ich wzrok padł na nią, a po chwili ich nie
było. Stres zniknął, lecz pojawił się smutek. Puściła córkę
ostrożnie na ziemię i złapała ją za dłoń. Zauważyła w oczach
Karen łzy.
- On
mnie nie chce?
Spojrzała
rozszerzonymi oczami na dziewczynkę i przytuliła ją mocno.
-
Kochanie - Westchnęła brunetka patrząc na małą blond kopie
Draco. - To był dla niego szok, a poza tym chcieli sie teleportować
i nie zdążyli tego cofnąć.
Mała
pokiwała głową i wyszła z matką przed Ministerstwo Magii, gdzie
czekając na Teodora i Matthew'a wszyscy razem się teleportowali.
.*.*.
Draco
wszedł do domu Zabinich wyraźnie poruszony i zezłoszczony.
Hermiona miała już kogoś, miała z kimś piękną córeczkę,
która szczerze chciałby za swoją córkę. Usiadł przy stole w
kuchni i westchnął ciężko. Poczuł się tak podle, jak mógł być
na tyle głupi, żeby sądzić, że Hermona będzie na niego czekać?
Oparł
głowę na dłoniach i obojętnym wzrokiem zaczął patrzeć w blat
stołu.
- Co
jest, Draco? - Zapytał Blaise.
- Nie
widziałeś jej? - Zdziwił się blondyn i wstał od stołu
podchodząc do blatu i wpatrując się w widoki za oknem.
-
Kogo? A... Herm... Widziałem - wymamrotał i podszedł do
przyjaciela, kładąc dłoń na jego ramieniu. - Stary... ona mieszka
z Teodorem.
Rozległ
się trzask i drzwi omal nie wyleciały z zawiasów, a Draco wyszedł
z domu Państwa Zabini.
Do
kuchni zbiegła Ginny, czerwona ze złości, upaćkana jakąś mazią,
którą za pomocą różdżki usunęła ze swojej twarzy.
-
Blaise! Co tu się dzieje? - Zapytała, a jej głos nieco zadrgał od
złości.
-
Powiedziałem Draco, że Teo mieszka z Gran... Hermioną.
- Ty
idioto! - Wybuchnęła, patrząc na męża z wściekłością. -
Teodor jest dla niej jak brat! - Blaise spojrzał na nią oczami
wielkości złotego znicza i zacisnął usta w wąską linię.
-
Jestem idiotą.
- No
jesteś!
.*.
Draco
doskonale wiedział gdzie szukać Teodora. Skoro zamieszkał z
Granger to są w domu, do którego kiedyś zaprowadził Draco
Hermione. Prosił ją zanim go zamknęli, żeby zamieszkała w tym
domu, brunetka chcąc nie chcąc zamieszkała tam zaraz po
zakończeniu roku.
Zapukał
do drzwi, czuł się jak intruz we własnym domu. W drzwiach zauważył
osobę,na która natychmiast się rzucił.
-
Cholera! Draco co Ty odwalasz?!
-
Raczej co ty odwalasz?! Do mojej dziewczyny się przystawiasz na
Merlina! - Wykrzyknął i zaczął się szarpać z Nottem po
podłodze.
-
Tatusiu? - Szept wydostał się z ust malej blondynki, która stała
obok z przerażoną miną. Draco westchnął, lecz dalej trzymał
mocno Teo, nagle dziewczynka do niego podeszła i to przytuliła,
spojrzał w dół na nią, a ona w górę górę niego.
-
Tatusiu, dlaczego bijesz wuja Teosia?
~~~~~~~~~~
[1]
U Mirandy - Wymyślony przeze mnie salon fryzjerski :
[2]
CZCiC - Czar Znanych Czarodziejów i Czarownic. Nie miałam pomysły
na inną nazwę dla redakcji.
[3]
Lorence Krain - Wymyślona przeze mnie postać.
No
i mamy w miarę dlugi rozdział po mojej nieobecności! Teraz
rozdziały będą pojawiać się od 5 dni do 14 (:
Mam
nadzieję, że nie będziecie mieć mi tego za złe, ale teraz muszę
trochę przemyśleć co dalej w następnym rozdziale.
Zapraszam
was również na Narry ---> [KLIK]
Pozdrawiam
i wpadajacie na nowego bloga, którego pisze z Emmą ---> [KLIK]
O
matko, myślałam, że strasznie mało napisałam, a tu 6 stron! :D
Komentujesz --> Motywujesz
Motywujesz --> Piszę kolejny rozdział :)
~Accpere
Praestat Quam Inferre Iniriam

Świetny rozdział...
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że będzie po Teo.
Skończyło się w takim momencie, że będę się teraz zastanawiać co się dalej stanie...:)
Masz świetny styl pisania, bardzo przyjemnie się czyta.
Bardzo podobają mi się opisy w Twoim wykonaniu.
Emma
Dziękuję :)
Usuń~APQII
Wspaniały. Nie moge się doczekać następego. Weny😉
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
OdpowiedzUsuńŚwietny, kiedy uda ci sie napisać kolejny?
OdpowiedzUsuńPracuję nad nim :)
UsuńŚwietnie się czytało, liczę na kolejne opowieści :)
OdpowiedzUsuńDziekuje :) Naprawde staram sie cos dodac :/ Moze kilka dni i skoncze kolejny rozdzial, lecz nie wiem jaki dlugi bedzie :/
UsuńŚwietna powieść, uwielbiam czytać Twoją twórczość do snu :)
OdpowiedzUsuńDziekuje ^^
UsuńDziekuje ^^
Usuń