Hej!
Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy.~Autor nieznany.
Dzień był paskudny. Mgła nie pozwalała zobaczyć nic dalej jak dziesięć metrów. Nie było ani grama słońca, a z zachmurzonego nieba lał się deszcz. Pogoda odzwierciedlała humor i uczucia pewnej szatynki ubranej w czarną suknię do kostek, która miała do tego rękawy. W takim samym kolorze szpilki, które dawały jej choć kilka centymetrów więcej, a białą kopertówka, która trzymała w ręce zmieniała co jakiś czas kolor na czarny. Oczy dziewczyny były smutne podobnie jak aura, którą rozsiewała wokół siebie. Po jej prawej szedł blondyn ubrany w czarny garnitur, buty i krawat. Obojga w ręce mieli białe róże.
-Hermiono?
-Tak, Neville?-dziewczyna pobiegła do kolegi i przytuliła go.
-Wiesz, jeśli kiedyś umrę szybciej niż powinienem..
-Nie mów tak, Neville!
-Och..daj mi dokończyć, Mionka-westchnął chłopak-no to większość osób przyniesie raczej różowe i czerwone róże..chciałbym, żebyś ty przyniosła białą.
-Nev-dziewyczna uśmiechnęła się-tak szybko mnie się nie pozbędziesz!
-Tak, Neville?-dziewczyna pobiegła do kolegi i przytuliła go.
-Wiesz, jeśli kiedyś umrę szybciej niż powinienem..
-Nie mów tak, Neville!
-Och..daj mi dokończyć, Mionka-westchnął chłopak-no to większość osób przyniesie raczej różowe i czerwone róże..chciałbym, żebyś ty przyniosła białą.
-Nev-dziewyczna uśmiechnęła się-tak szybko mnie się nie pozbędziesz!
Otarła oczy rękawem sukni i spojrzała na przyjaciół, którzy szli po jej lewej stronie. Draco i Hermiona jako jedyni z wszystkich, którzy poszli na pogrzeb Neville'a mieli białe róże, a jednak nie! Jeszcze Miriam!
-Mogę z nim chwilę porozmawiać, Hermiono?-zapytała szatynki, która siedziała przy trumnie zmarłego kolegi. Kiwnęła głową i odeszła, a Miriam załkała cicho.
*Wspomnienie pierwsze*
-To gdzie idziemy?-zapytała brunetka, gdy Neville złapał ją za rękę żeby wyprowadzić z zamku.
-Zobaczysz.
-Czuje się jak w tych horrorach, gdzie najpierw gwałcą, a później zabijają dziewczynę w lesie.
-W czym?
-Ach, no tak nie wiesz czym jest telewizor u mugoli.
-A po drugie sądzisz, że jestem w stanie zgwałcić?-zapytał chłopak i położył rękę na swojej piersi.
-Nie wiem-mruknęła, a chłopak wybuchnął śmiechem.
-Chodź..Chciałem pokazać Ci jednorożca..
-Naprawdę?!
-Tak! Chodź juz-powiedział i pociągnął ją w stronę lasu.
-Zobaczysz.
-Czuje się jak w tych horrorach, gdzie najpierw gwałcą, a później zabijają dziewczynę w lesie.
-W czym?
-Ach, no tak nie wiesz czym jest telewizor u mugoli.
-A po drugie sądzisz, że jestem w stanie zgwałcić?-zapytał chłopak i położył rękę na swojej piersi.
-Nie wiem-mruknęła, a chłopak wybuchnął śmiechem.
-Chodź..Chciałem pokazać Ci jednorożca..
-Naprawdę?!
-Tak! Chodź juz-powiedział i pociągnął ją w stronę lasu.
*Wspomnienie drugie*
-Cześć! Jestem Miriam-rzekła dziewczyna i podała rękę przystojnemu chłopakowi.
-Neville-podał jej rękę. Tak zaczęła się ich przygoda.
-Neville-podał jej rękę. Tak zaczęła się ich przygoda.
*Wspomnienie trzecie*
Neville zasłonił jej oczy rękoma i prowadził przez cały Hogwart do jednego z pokoi.
-Nev-jękła dziewczyna-gdzie idziemy?
-Zaraz zobaczysz-szepnął i po chwili zdjął ręce z jej oczu. Spojrzała oczarowana na miejsce, w którym się znaleźli.
-Co to za miejsce?-zapytała.
-Pokój życzeń.
Nagle w Pokoju pojawiło się łóżko i spojrzeli na siebie zaskoczeni. Neville spojrzał na piękna dziewczynę przed sobą, złapał ją w talii i przyciągnął do siebie, drugi raz sam zaczął pocałunek i nie czuł się zmieszany sytuacją w jakiej się znaleźli. Miriam oddała pocałunek i oplotła go nogami w pasie, a później jak już podejrzewacie skończyło to się w łóżku.
*Wspomnienie czwarte*
-Neville! Jakie to urocze-szepnęła Miriam, kiedy chłopak zabrał ją na błonia.
-Podoba Ci się?-zapytał zadowolony.
-Jest ślicznie. Jesteś cudowny wiesz?
-Kocham Cię, Miriam. Jestem tego pewny-szepnął dziewczynie do ucha i zbliżył jej twarz do swojej.
-Ja.. Ciebie też, Neville-odszepnęła, a chłopak złapał jej twarz w dłonie i pocałował ją.
*Wspomnienie piąte*
Miriam biegła szybko w swojej białej sukience przez błonia do starego dębu, pod którym siedział jej przyjaciel.
-Co się stało?-zapytała przerażona.
-Nic, Chciałem z Tobą posiedzieć.
Dziewczyna usiadła obok i wtuliła się w chłopaka, ale on wziął ją na kolana tłumacząc, że „bedzie mieć brudną sukienkę”.
-Co się stało?-zapytała przerażona.
-Nic, Chciałem z Tobą posiedzieć.
Dziewczyna usiadła obok i wtuliła się w chłopaka, ale on wziął ją na kolana tłumacząc, że „bedzie mieć brudną sukienkę”.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał cicho, gdy wracali do zamku.
-Oczywiście!-krzyknęła i rzuciła mu się na szyję.
*Wspomnienie szóste*
-Miriam?
-Hmm..?
-Jeśli kiedyś umrę, chce, żebyś była z kimś szczęśliwa.
-Co ty mówisz, Nev?
-Proszę! Jeśli ją odejde ułożysz sobie życie? Założysz rodzinę.
-Ale jak bez Ciebie?-szepnęła zszokowana.
-Obiecasz mi to, Miri?
Łzy stanęły jej w oczach, ale powiedziała:
-Tak. *
-Hmm..?
-Jeśli kiedyś umrę, chce, żebyś była z kimś szczęśliwa.
-Co ty mówisz, Nev?
-Proszę! Jeśli ją odejde ułożysz sobie życie? Założysz rodzinę.
-Ale jak bez Ciebie?-szepnęła zszokowana.
-Obiecasz mi to, Miri?
Łzy stanęły jej w oczach, ale powiedziała:
-Tak. *
Miriam westchnęła, oddała by wszystko, żeby móc ostatni raz go pocałować, dotknąć, porozmawiać z nim..
Ukuła się kolcami róży, a z palca wypłynęła krew, która spadła na białe płatki kwiatu i zabarwiła je delikatnie. Oderwała łodygę i to co zostało z róży włożyła między ręce Neville'a. Swojego chłopaka. Pocałowała jego zimną dłoń, a później czoło i szepnęła:
-Kocham Cię, Neville. Tak jak ty mnie kochałeś, a nawet bardziej. Na zawsze.
Ukuła się kolcami róży, a z palca wypłynęła krew, która spadła na białe płatki kwiatu i zabarwiła je delikatnie. Oderwała łodygę i to co zostało z róży włożyła między ręce Neville'a. Swojego chłopaka. Pocałowała jego zimną dłoń, a później czoło i szepnęła:
-Kocham Cię, Neville. Tak jak ty mnie kochałeś, a nawet bardziej. Na zawsze.
***
Godzinę po pogrzebie Neville'a, Hermiona robiła szczegółowy plan jak przeżyć osiem dni z Draco. Dlaczego osiem? Ponieważ McGonagall dała im szlaban i karę za nie pójście na lekcje w poniedziałek, więc dopiero w poniedziałek puści maź, a we wtorek sznur profesor McGonagall z ciągnie ich znów razem. Spojrzała na swój pierwszy punkt i westchnęła, był zbyt oczywisty.
Poniedziałek:
1. Przeżyć.
1. Przeżyć.
Skreśliła go i napisała pod nim:
Poniedziałek:
1. Ignorować jak bardzo się da.
Ten też uznała za bezsensowny, skreśliła go i napisała tylko:
Poniedziałek:
1. Przeżyć
1. Ignorować jak bardzo się da
1. Trzymać się z daleka
Pierwszy punkt poszedł jej w miarę dobrze, gdyby nie..
-Malfoy! Też chce skorzystać z łazienki!-wrzasnęła do drzwi łazienki, maź niebezpiecznie ją przyciągała w stronę drzwi, z których w każdej chwili mogłaby dostać w głowę. Kurczowo trzymała się łóżka, które powoli "szło" w stronę owych drzwi. W końcu musiała je przykelić do ściany zaklęciem przyklejającym.
-Wolne, Granger-mruknął wychodząc z łazienki.
-Granger?-uniosła brew w geście zdziwienia.
-Dla mnie i tak jesteś, Granger-prychnął-nie ważne czy naprawdę nazywasz się Howley, Granger to Granger takie oryginalne.
-Malfoy czy to jest komplement?
-Może?
Ruszyła do łazienki, myśląc nad tym co powiedział Draco szybko opłukała twarz wodą i podkreśliła oczy eyelinerem, a usta pomalowała błyszczykiem. Szybko transmutowała swoją bluzkę na jakiś biały T-shirt, a spodnie na "Hogwarcką" spódniczkę i założyła na to mundurek z godłem Gryffindoru na piersi.
***
-No Granger chyba nowy rekord!-mruknął Draco, kiedy dziewczyna po dziesięciu minutach wyszła z łazienki.
-Normalnie zajmuje mi to pięć-mruknęła patrząc na zegarek-mam pół godziny do śniadania.
-MaMY, Granger-szatynka westchnęła i spojrzała na niego surowo.
-Tak mówisz do mnie tylko, gdy jesteśmy sami.
-To co na śniadanko?-zapytał.
-Taa..-odparła niechętnie-może będzie mało uczniów.
***
-Malfoy zamknij się wreszcie!-warknęła wściekle-idziemy do stołu Gryffindoru i tyle!
-Nie ma mowy! Do Slytherinu! Dalej już tam nawet rudzielce są-ostatnie zdanie powiedział już jakby mówił "poddaje się, świat schodzi na psy". Z rezygnacją ruszyła do stołu udekorowanego zielenią i srebrem. Włosami zakryła twarz, na której pokazały się soczyście czerwone rumieńce, spowodowane natrętnym wzrokiem uczniów, którzy byli już na śniadaniu. Dla wszystkich było zaskoczeniem, że "większość Złotej Trójcy" siedziała przy stole węża.
-Mionka!-Harry powitał ją przyjaźnie całując w policzek, a z Draconem wymienił uścisk dłoni, który spojrzał na niego podejrzliwie podczas jego wylewnego przywitania.
-Joł Ruda!-krzyknął wesoło Diabeł, który akurat wszedł do Wielkiej Sali.
-Joł Diabełku!-Ginny podeszła wesoło do Zabiniego i przytuliła go po przyjacielsku. Relacja Ginevra-Blaise naprawdę się polepszyła. Można było uznać, że stali się przyjaciółmi.
-Och pani ma!-teatralnie złapał się za serce na widok swojej udawanej "ukochanej", która niechętnie przyznała, że chciałaby, aby tak się do niej odnosił.
-Na kolana, Diabełku-zrobił co kazała a ona usiadła na jego plecach i krzyknęła "Wioo! Wio! Na koniec świata i gdzieś tam dalej!". Hermiona dusząc się ze śmiechu usiadła na swoim "nowym" miejscu, (bo podejrzewała, że będzie siedzieć tu częściej) a kilka metrów dalej Draco jadł owsiankę rozmawiając z Adrianem.
***
-Jesteś z Howley?-zapytał tak cicho, żeby nie usłyszała ich dziewczyna.
-Wali Cię?
-Wolna?
-Podejrzewam, że nie na długo-uśmiechnął się paskudnie-Potter ma na nią chrapkę, ja chce tylko wygrać zakład, później Gr..Howley jest jego.
-Hermiona jest naprawdę mądrą i ładną dziewczyną-rzekł Pucey.
-Zakochałeś się czy co?-zapytał Draco, aż oczy wyszły mu na wierzch.
-Eee..muszę iść wiesz mam dodatkowe zajęcia z ee..ee..transmutacji to ten..pa!
Po chwili po Adrianie Pucey został tylko niedojedzony tost, a młody Malfoy zastanawiał się, co ta Hermiona robi z tymi chłopakami.
***
Po zjedzonym śniadaniu udali się na lekcje transmutacji, Wood został wcześniej poinformowany o karze Draco i Hermiony, kiwnął głową na powitanie, powiedział co będą robić na tej lekcji, przedstawił zaklęcie i czekał na jakieś postępy w pracy uczniów.
Po skończonej lekcji Hermiona podeszła do Oliver z pytaniem, Draco, który musiał za nią iść narzekał na to, że ciągle myśli tylko o lekcjach.
-Panie profesorze-zaczęła Hermiona, ale Wood jej przerwał:
-Kiedy jesteśmy sami, wystarczy Oliver.
-Dobra-mruknęła-Oliverze bo widzisz znalazłam pewne zaklęcie i jestem ciekawa do czego służy. Periculosum Animal. **
-Hermiono..-mężczyzna wyglądał na oszołomionego-wejdźcie do mojego gabinetu..
Po skończonej lekcji Hermiona podeszła do Oliver z pytaniem, Draco, który musiał za nią iść narzekał na to, że ciągle myśli tylko o lekcjach.
-Panie profesorze-zaczęła Hermiona, ale Wood jej przerwał:
-Kiedy jesteśmy sami, wystarczy Oliver.
-Dobra-mruknęła-Oliverze bo widzisz znalazłam pewne zaklęcie i jestem ciekawa do czego służy. Periculosum Animal. **
-Hermiono..-mężczyzna wyglądał na oszołomionego-wejdźcie do mojego gabinetu..
-O co chodzi, Oliverze?-zapytała zniecierpliwiona, kiedy weszli do środka.
-Gdzie to znalazłaś?
-‚Najstarsze dzieje transmutacji’.
-Wiesz to bardzo stara księga,a ponad pięćset lat..
-Do rzeczy.
-Są tam też niezbyt miłe zaklęcia. Spróbuj go jeśli Ci się uda znam przeciwzaklęcie, więc spokojnie.
-Periculosum Animal-powiedziała wyraźnie, a na biurku przed nią pojawił się mały lisek-ojeeeeej!
-Tak ładny-rzekł nauczyciel transmutacji-w rzeczywistości miał to być chyba wielki lis lub wilk, ponieważ to zaklęcie ma na celu stworzyć przed sobą obrońcę np. Tygrysa, lwa, wilka, niedźwiedzia i tym podobne. Rzucą się na pierwszą osobę, którą zobaczą oczywiście oprócz tego, który je wyczrował. Podobno tylko Merlin i czwórka, która stworzyła Hogwart umiała opanować swoje zwierzę tak, żeby nie atakowały każdego i tylko na ich rozkaz.
-To chyba wolę go nie używać.
-Bardzo dobry wybór-odezwał się Draco.
-Wiesz co, Malfoy?-warknęła-będę to na Tobie ćwiczyć.
-Tylko spróbuj.
-A spróbuje!
-Wrr..
-Grr..
***
-Granger..-zaczął Draco, a Hermiona szybko mu przerwała.
-Pamiętaj. Tylko, kiedy jesteśmy sami-warknęła.
-Wiesz to brzmi w miarę romantycznie..
Hermiona zaktusiła się własną śliną:
-Że co? Malfoy-wybuchła śmiechem-ty w ogóle wiesz co to jest?
-Pamiętaj. Tylko, kiedy jesteśmy sami-warknęła.
-Wiesz to brzmi w miarę romantycznie..
Hermiona zaktusiła się własną śliną:
-Że co? Malfoy-wybuchła śmiechem-ty w ogóle wiesz co to jest?
-Romantyzm to pokazywanie ukochanej lub ukochanemu uczucia w taki sposób, że ta lub ten bez słów to zrozumie i poczuje.
-Długo uczyłeś się tego na pamięć?-zapytała od niechcenia, chodź Draco szczerze ją zaskoczył.
-Granger..westchnął Malfoy.
-Kogo to słowa?
-Moje i..mojej matki.
Teraz to otworzyła, aż oczy ze zdziwienia i spojrzała na niego trochę dzikim wzrokiem. Narcyza to siostra Bellatrix,-pomyślała gorączkowo-ale Narcyza nie jest taka jak Belatrix, pomogła Harry'emu!
Ale jednak by ratować syna, nie Harry'ego-natrętny głosik zaczynał ją powoli przekonywać-robiła to co Bella, torturowała i zabijała.
-Nie-szepnęła cicho do siebie-nie myl Lucjusza z Narcyzą.
Wredny głosik znikł, a przed oczami pojawiła się ręka Malfoya.
-Graaaaangeeer!
-Zamknij się i daj mi spokój-wrzasnęła i pomaszerowała do pokoju, ale Draco dalej stał w miejscu niewzruszony, wystarczyło, że maź się napieła i..jeb!
Ślizgon znów obejmował niziutką gryffonkę.
-Granger..
-Spadaj Malfoy, nie mam czasu-wyszeptała, a przed oczami zrobiło jej się ciemno. Nogi stały się jak z waty, a ręce jakby były puste i po chwili Draco przytrzymywał ją, a ona ledwo trzymała się na nogach. Po chwili zemdlała.
-Granger..westchnął Malfoy.
-Kogo to słowa?
-Moje i..mojej matki.
Teraz to otworzyła, aż oczy ze zdziwienia i spojrzała na niego trochę dzikim wzrokiem. Narcyza to siostra Bellatrix,-pomyślała gorączkowo-ale Narcyza nie jest taka jak Belatrix, pomogła Harry'emu!
Ale jednak by ratować syna, nie Harry'ego-natrętny głosik zaczynał ją powoli przekonywać-robiła to co Bella, torturowała i zabijała.
-Nie-szepnęła cicho do siebie-nie myl Lucjusza z Narcyzą.
Wredny głosik znikł, a przed oczami pojawiła się ręka Malfoya.
-Graaaaangeeer!
-Zamknij się i daj mi spokój-wrzasnęła i pomaszerowała do pokoju, ale Draco dalej stał w miejscu niewzruszony, wystarczyło, że maź się napieła i..jeb!
Ślizgon znów obejmował niziutką gryffonkę.
-Granger..
-Spadaj Malfoy, nie mam czasu-wyszeptała, a przed oczami zrobiło jej się ciemno. Nogi stały się jak z waty, a ręce jakby były puste i po chwili Draco przytrzymywał ją, a ona ledwo trzymała się na nogach. Po chwili zemdlała.
***
Wiecie uwielbiam kończyć w takich momentach :D Do tego nie wiem jak długi jest rozdział, ale jestem od tygodnia chora i tak pisze :/ Pisanie przy antybiotykach i tych sprawach nie jest miłe. "Tydzień z Malfoyem? Istne piekło" jest podzielone na dwie części. Chyba od czwartku idę do szkoły, więc trzy dni mam wolne, bo mamy rekolekcje :) Spróbuje coś tam napisać, żeby było i później wystarczy tylko dokończyć. Aha, więc teraz czas na tłumaczenie tych "gwiazdek-*".
*-W pierwszej nie chodzi o te "Tak", tylko o to, że opowiadania nie są po kolei, lecz tak jak Miriam je sobie przypomina.
**-Periculosum (niebezpieczne, łac.), Animal (zwierze łac, ale to raczej wiecie). Zapraszam do komentowania :)
~Black

Masz rękę do tego co robisz. Wszystko piękne, a opisy uczuć i przemyśleń na poziomie profesjonalnym. Niech wena będzie z tobą
OdpowiedzUsuńO dziekuje :) Jak miło ;) ~Black
UsuńTe wspomnienia były przepiękne.Rozdział jest wspaniały.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę dużo weny:)
Dziękuje serdecznie :D ~Black
UsuńŚwietnie napisany tekst masz talent do pisania tekstów.
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo natchnienia w pisaniu
Dziekuje!
UsuńDziekuje!
UsuńJeden z lepszych tekstów na tej stronie, nie ukrywam, że robi to na mnie ogromne wrażenie!
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę i jestem naprawdę szcześliwa, że kilka osob czyta tego bloga! <3
UsuńDziekuje :)
Też tak myślę i jestem naprawdę szcześliwa, że kilka osob czyta tego bloga! <3
UsuńDziekuje :)
Świetny tekst, bardzo przyjemnie się czyta. Biedny Ron, jeśli to Rowling byłaby autorką tego tekstu :)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za Ron jako chlopakiem Hermiony, ale wydaje mi się, że potrafi on być miły i troskliwy, a ja przedstawiłam go tak dawno temu, bo nie lubiłam tej postaci, ale z czasem zaczyna mi być obojetny i nic do niego nie mam :)
UsuńI myślę, że z Teosiem byliby świetną parą :D
Dziekuje za komentarz ^^ Pozdrawiam