Translate

niedziela, 20 marca 2016

XVIII - Zakład, wywiad i komnata Wielkiej Czwórki.

Witam was w ten piękny marcowy dzień. Mam nadzieje, że jesteście spragnieni kolejnej części, więc ją daje.
CZYTAM=KOMENTUJE
~~~
Aby od­kryć, ja­kie zmiany zaszły w to­bie, naj­le­piej wróć do miej­sca, które jest ta­kie jak kiedyś.~Nelson Mendela.
Wiem, że go lubisz. 

H.P
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Co takiego lubi? Czyżby  Harry schował gdzieś tu Malfoya i zostawił tu ten liścik, żebym go znalazła? 
Delikatnie uchylając drzwi od swojej sypialni, spojrzała do salonu i z niezadowoleniem stwierdziła, że Malfoy tam był. Zamknęła szybko drzwi i usiadła na łóżku, o czym ona myśli? Podeszła do pufy, która nic jej nie zrobiła i kopnęła ją. Przeklinając szpetnie pod nosem doskoczyła do łóżku.
-Dracoo! - krzyknęła i jęknęła z bólu, łapiąc się za nogę.
-H-Hermiona? Co się stało? - zdziwił się blondyn, ale po chwili do niej doskoczył i spojrzał na nogę, którą trzymała w dłoniach. Zaśmiał się.
-I co w tym śmiesznego?- warknęła próbując nie patrzeć na jego usta.
-Głuptasku - rzekł - Czy ty zawsze musisz coś sobie zrobić?
-A masz z tym problem? To chyba moja sprawa co sobie zrobię, a teraz pomóż mi dojść do pani Pomfrey.
-Oczywiście - ukłonił się i zaproponował jej szarmancko dłoń - Jednakże mam lepszy pomysł.
I nic nie mówiąc przełożył ją sobie przez ramię.
-Wiedź Malfoy, że naprawdę boli mnie noga i mógłbyś przyspieszyć - burknęła gryffonka.
-Oczywiście, księżniczko - prychnął pod nosem i przyspieszył.
-Dobra! Zwolnij bo jeszcze gorzej - wyjęczała szatynka. Westchnął i przełożył ją sobie jak pannę młodą po czym przyspieszył. Hermiona była na tyle zszokowana, że ufnie wtuliła się w tors Draco. Delikatny uśmiech wpłynął na usta ślizgona i po chwili byli w skrzydle szpitalnym. Przed drzwiami do niego wszystko się zamazało.

  Uniosła powieki, chcąc wiedziec kto śmię jej przerywać, lecz kiedy zobaczyła blond włosy uśmiechnęła się delikatnie.
-Co chcesz, Dray? - od czasu ich pocałunku często na niego tak mówiła. Czasem Draco, Malfoy, a raz po raz Dray.
-HerMiś - zaśmiał się szczerze, a ona przymknęła na chwilę oczy chcąc zapamiętać ten moment - czas chyba wykonać zakład, hmm..?
-Ehe. Wyjdź stąd - spojrzał na nią zdziwionym wzrokiem, a ona wysłała mu poirytowany - chcę się ubrać, Malfoy.
-Ale..
-A kysz! - mruknęła machając ręką w jego stronę, jakby odganiała kota - kysz, a kysz, MALFOY, KYSZ!
-Zrozumiałem przekaz - rzekł Draco unosząc ręce w geście obrony i wyszedł z pokoju.
Zrzuciła z siebie piżamę nocną i ubrała krótkie spodenki, bluzkę na naramkach, a na to szatę. Upał był dzisiaj straszny, więc Hermiona nawet nie wiązała krawatu, tylko przełożyłam go przez szyję. Podciągnęła rękawy szaty do łokci, jednak to na nic bo po chwili znów zleciały w dół, zasłaniając jej całe ręce. Westchnęła cierpieńczo i zdjęła szatę. Zastanawiała się co ma zrobić. W biustonoszu, koszulce i szacie jest niebywale gorąco. Znów westchnęła i zdjęła bluzkę. Stanika ściągać nie będzie, ale bez bluzki się obejdzie. Do pokoju wpadł "znowu" Draco i cicho zagwizdał.
-No wyrobiłaś się, Granger.
-Malfoy - patrzyła na niego poirytowana, ale sięgnęła po szatę ubierając ją przez głowę - możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
-Hm..? - przed oczami dalej miał jej idealne piersi w czarnym biustonoszu, więc nie mógł się skupić.
-Czy ktoś nauczył Cię w domu, że nie podgląda się dziewczyn? - zapytała, a jej oczami zawładnął gniew.
-Eee..co?
-Malfoy!
-Sojusz? - zapytał, lecz już po chwili leżał na ziemi z splecionymi nogami - Merlinie, Granger czy ty musisz być tak brutalna?
-Robię to co lubię - mruknęła i wyszła z pokoju, zostawiając miotającego się Malfoy'a samego.
***

-Teo! - jęknął Draco - gdybyś widział nogi, Howley! Normalnie ślinka leci.
Draco obecnie siedział w pokoju swojego przyjaciela i opowiadał mu o sylwetce Hermiony. Teodor delikatnie uśmiechał się pod nosem. Nie, nie przez opowieści Draco, tylko przez jego oczy. Biło z nich coś dziwnego, jakby jakieś inne uczucie, sprzeczne z jego charakterem, takie którego nikt jeszcze nie widział, nawet sam Malfoy. Akurat coś wspominał o biustonoszu panny Howley, kiedy wijący się ze śmiechu Nott wpadł mu w słowo:
-Draco...zakochałeś się w Howley? - znów wybuchnął śmiechem i złapał poduszkę próbując stłumić kolejną falę rozbawienia - EJ LUDZIE! MALFOY SIĘ ZAKOCHAŁ I TO NIE W BYLE KIM! TYLKO W.. BYDUBAWYMYNYMY! - Młody Malfoy w ostatniej chwili zamknął mu buzię, gdyż Teodor krzyczał na cały głos i pył pewny, że cały Slytherin to słyszał.
-TEODORZE VIKTORZE NOTT!* OPANUJ SWÓJ NIEWYPARZONY JĘZYK I NIE OPOWIADAJ GŁUPOT! - wrzasnął wściekły ślizgon na przyjaciela i wyszedł trzaskając drzwiami.
Nagle Teodorem zawładnął śmiech, którego za nic nie mógł powstrzymać.
-Malfoy zakochał się! Hahaha! Nie mogę! - i w takim wesołym nastroju ruszył do swojego chłopaka.
*** 

-Granger chodź chwilę, no!
-Co jest, Malfoy? - spytała gryffonka.
-Czas zacząć przyjaciółeczko - puścił do niej oczko i złapał ją za ramię - Potter gdzie jesteś? Cip, cip, cip! Idziemy!
-Jeszcze raz zaczniesz mnie tak wzywać Malfoy, a obije Ci mordę - burknął Harry, który akurat po nich szedł.
-No, ale patrz, Howley. Przyszedł.
-Teraz musicie udawać dobrych kolegów. Spróbujcie mnie zawieźć, a was uduszę.
-Nie wdaje Ci się, że ona jest coraz groźniejsza? - zapytał Draco, kiedy Hermiona wyszła.
-Za tydzień będziemy wołać, że kobieta nas bije - westchnął Harry i ruszył za panną Granger.
*** 
Weszli do Wielkiej Sali idąc koło siebie, jedynie Harry i Hermiona trzymali się za ręce, co wywoływało prawie niewidoczny grymas na twarzy Dracona.
Usiedli przy stole ślizgonów, gdzie siedziała już Ginny z Blaisem, Pansy i Dafne.
-Hermiono ty i Harry? - udawała zdziwienie Ruda, lecz kiedy się odwróciła do Zabiniego wysłała mu zwycięski uśmiech.
-Och tak - Hermiona wysłała jej udawany błogi uśmiech.
-Jak to się stało? - zapytała zaciekawiona Pansy, która po chwili zajęła się rozmową ze swoim chłopakiem, który się do nich dosiadł.
-Ooo..to był naprawdę piękne.. - oparła podbródek o dłoń i zamknęła oczy - szłam korytarzem. No wiesz, wychodziłam z biblioteki. Byłam już w połowie drogi do dormitorium. Była tak piękna pogoda, że chciałam odłożyć torbę i wyjść na dwór. O tak! I nagle z jednej strony korytarza wypadł mi Harry, a z drugiej Draco. Obydwoje w tym samym czasie zapytali mnie, Harry czy zechcę być jego dziewczyną - ścisnęłajego dłoń - a Draco czy będę jego psiapsiółeczką!
-Aaaa! - pisnęli równocześnie i zrobili gest jaki robią przyjaciółki. Cały stół Slytherinu spojrzał na nich zaciekawiony. Draco Malfoy piszczący i robiący gest "tsss". Adrian ryknął śmiechem, a cały stół wraz za nim. Hermiona nie robiąc sobie z tego nic kontynuowała:
-No i wtedy obu odpowiedziałam tak.
-Komu pierwszemu? -zapytali jednocześnie Blaise i Ginny.
-Powiedziałam jedno "tak" - przewróciła oczami - czyli równocześnie.
Ginevra zbladła, Blaise zacisnął nerwowo ręce. Wyszli szybko z Wielkiej Sali. Draco przybił sobie piątkę z Hermioną, Hermiona z Harrym, a później Harry z Draconem.
-Co wy zrobiliście? - zapytała Pansy, kiedy Hermiona puściła dłoń Harry'ego mówiąc, że jest świetnym przyjacielem.
-Założyli się o głupotę - uśmiechnęła się panna Granger - teraz oboje i przegrali i wygrali, zależy jak kto widzi. O mamusiu! Ale jestem głodna.
Jakby na potwierdzenie tych słów jej brzuch głośno zaburczał.
-O Mój Merlinie - jęknął Draco - dzisiaj mamy wywiad, Howley.
I nagle odechciało jej się jeść.
***
Rita Skeeter znienawidzona dziennikarka panny Granger stała równo o godzinie dwunastej trzydzieści przed wejściem do Wielkiej Sali i czekała na Nich. Jako iż Hermiona nie była spóźnialska już czekała. Rita spojrzała na nią z zadowoleniem i podeszła do niej.
-Panna Howley, tak?
-Nie udawaj, że mnie nie znasz, pani Rito.
-Mów mi Rita, czuję się staro.
-Nie dziękuje.
Masz rację. Dwudziesta operacja plastyczna już ci nie pomoże-pomyślała Hermiona złośliwie.
Dziennikarka spojrzała na nią spod przymrużonych oczu. Kazała jej iść za sobą, więc ruszyły.
-Może ja będę prowadzić? - zapytała niewinnie Hermiona.
-Jeszcze pamiętam Hogwart, głupia dziewucho. Myślisz, że jestem, aż tak głupia? Znam, więcej miejsc tu niż ty za swoich marnych lat tutaj.
-Nie pamiętam, żeby odkryła pani Komnatę Tajemnic i nie życzę sobie, aby pani mnie obrażała - odparła spokojnie Hermiona.
-Właź.
-Proszę mnie nie dotykać! - warknęła już na skraju wytrzymałości Hermiona.
-A idź! - warknęła Rita, kiedy panna Granger wyrwała jej się i uciekła.
***
-Malfoy! Nawet nie idź do tej psychopatki - mruknęła Hermiona - wyobrażasz sobie? Siłą mnie ciągnęła.
Nagle do jej rąk spadła gazeta.
-O nie - szepnęła.
-Co jest? - zapytała Dafne.
Hermiona zaczęła czytać:
BURZA W HOGWARCIE!
Hermiona Granger niby piękna i mądra uczennica, jednak jaka jest prawda?
Dzisiaj, kiedy byłam w Hogwarcie przywitała mnie naprawdę nie miło.
Spojona alkoholem gryffonka kilka razy mnie nazwała za przeproszeniem
zdzirą, a mimo to chciałam przeprowadzić z nią normalny wywiad, jak wiemy
powinnam zgłosić to dyrektorce Hogwartu Minerwie McGonagall. Pomyślałam sobie,
że każdy ma prawo się rozluźnić, więc poprosiłam ją, żeby poszła za mną. W czasie wywiadu
bełkotała o tym jak chciałaby żyć:
-Chciałabym być bogata i nie musieć pracować - rzekła - jestem pewna Rito, że wiesz
o co mi chodzi. Minister Magii jest moim dobrym znajomym - mówiła puszczając mi
łobuzersko oko.
Mówiła, że może oprowadzić mnie po Hogwarcie, lecz odpowiedziałam jej grzecznie,
że pamiętam dużo pomieszczeń z czasu mojej nauki, a panna Granger naskoczyła na mnie!
"Nie pamiętam, żebyś znalazła K - Komnatę T - Tajemnic tak jak ja - bełkotała"
 Po jakimś czasie powiedziała, że musi iść i po prostu mnie zostawiła.
Z panem Malfoyem rozmowa nie była wcale lepsza.
Nawet się na nią nie stawił! Wysłał mi tylko list, na którym pisało:
"Skeeter,
Mam dość twoich pieprzonych wywiadów. Napiszę tu jedno..
DAJ MI SPOKÓJ GŁUPIA BABO.
Z powarzeniem
Draco Malfoy."
Nie rozumiem jak można było się tak zachować! Dla państwa:
Rita Skeeter
Hermiona z hukiem odłożyła gazetę na stół. Nagle przez Wielką Salę przeszedł gromki śmiech, a wszyscy ucichli. To Ron zwijał się ze śmiechu tak, że aż w końcu spadł z ławki. McGonagall podeszła do niego i spojrzała surowo z góry na rudowłosego.
-Co pana śmieszy, panie Weasley? - zapytała zdziwiona kobieta.
-P - Przecież - zachichotał cicho - Hermiona n - nigdy nie była wstawiona! Znaczy się pijana.. Nawet, kiedy byliśmy w mugolskim barze ona wszystkich pilnowała. Malfoya tam spotkała, ale i tak wszystkich pilnowała! Ślizgonów też, którzy byli nieźle upici. Ich też odwiozła do domów - zaśmiał się cicho Ron, po czym mina mu zbladła - a później budziła nas wrzeszcząc na nas. Niech pani profesor sobie wyobrazi jaki to był ból.
Gryffonka wybuchnęła śmiechem i podbiegła do Rona. Tyle już minęło od ich ostatniej rozmowy, przytuliła go. Tak jej brakowało tego rudowłosego przyjaciela. Dafne uśmiechnęła się pod nosem i rzekła cicho:
-Chciałabym tu zostać na zawsze, bo co będzie po tym?
Błąd.
***
 Wieczorem do Hermiony przybył patronus. Srebrzysty wąż przypełzał do dziewczyny i rzekł:
-Hermiono Howley znalazłam jakiś nowy korytarz! Nie ma go nawet na mapie huncwotów, nie pytaj skąd o niej wiem. To ja Nataline Snape. Będę czekać na piątym piętrze, proszę przyjdź.
Wąż rozpłynął się, a Hermiona westchnęła. Pewnie chodzi jej o ten, który został wybudowany przez przypadek i jest ślepym zaułkiem, dlatego huncwoci go nie narysowali na mapie. Złapała za swój mundurek i ściągnęła go, a na jego miejsce założyła zwiewną bluzkę. Ruszyła do salonu, gdzie zastała Malfoya. Wyminęła kanapę, na której siedział i otworzyła portret. Usłyszała za sobą kroki, gdy wyszła na korytarz, więc odwróciła się. Spojrzała na Draco z ukosa.
-No co? - zapytał niby niewinnie.
-Idę sama.
-I tak pójdę z Tobą, Granger - zaśmiał się i ruszył.
-W ogóle wiesz gdzie? - zdziwiła się Hermiona.
-Nie..dlatego będę iść za Tobą.
***

-Przepraszam, że tak długo - westchnęła Hermiona - Ale ten pacan uczepił się mnie.
-Okej - machnęła ręką - on też może iść jak chce.
Weszli do korytarza, ale to nie był ten korytarz, którego spodziewała się Hermiona.
-Nataline.. jak tu trafiłaś?
-Niewiem.
-O mój Merlinie - wyszeptała gryffonka.
Przed nimi rozciągał się ogromny korytarz, a na ścianach wisiały pochodnie w odległości jednego metra od siebie. Jednak nie to przyciągnęło jej spojrzenie. Na samym końcu korytarza były drzwi, lecz nie były normalne. Były podzielone na cztery kolory:
Zielony, niebieski, żółty i czerwony. Drzwi nie tylko były w tych kolorach, ale i świeciły nimi. Panna Howley razem z Nataline Snape podeszły tam jak zaczarowane.
-Dziewczny.. - bąknął Draco kiedy przed nimi pojawił się pergamin.

Jeśli chcesz zrozumieć mnie,
Musisz odnaleźć siebie.
Masz wybór trudny,
Nie możesz być ufny.
Sześć gałęzi masz,
Dzięki jednej przetrwasz.
Dwie z czarnego bzu są,
Korytarz ten zaleją krwią twą.
Jedna olchowa jest,
Ręce złożysz w błagalny gest.
Kolejne dwie krwią oblane będą,
Jeśli uzdrowiciele nie przybędą.
I ta ostatnia, poznasz ją na pewno,
To jest to szlachetne drewno.
Nataline przeczytała na głos kartę i zbladła, ale co to dla niej? Przecież jest z Ravenclawu! Razem z Hermioną chwilę się kłóciły.
-To jest czarny bez - Hermiona wskazała na dwa patyki - Malfoy nie waż się tego dotykać. Nie znasz się na drewnie.
Draco oburzył się. On Draco Lucjusz Malfoy niby się nie zna na drewnie? Jak ona śmie.
-To jest olcha - rzekła po chwili namysłu Nataline.
-Tak - szepnęła Miona.
Nagle mała żarówka zapaliła się w głowie panny Howley.
-Mam! - szepnęła do panny Snape - czekaj.. "Kolejne dwie krwią oblane będą..", wiem, wiem, wiem! Muszę obejrzeć je z bliska. Spokojnie nie ruszę ich - uniosła ręce w geście obrony.
Podeszła bliżej gałązek i znów szepnęła:
-To pułapka, widzisz te dwie czerwone? - zapytała panna Howley Nataline, ta kiwnęła twierdząco głową - jedna z nich to mahoń tylko, że pomalowany, a ten "niby" mahoń to jedna z czerwonych gałęzi.
-Więc, która jest mahoniem?
-Daj mi minutę - mruknęła i zaczęła szukać czegoś w torbie, wyjęła pilniczek do paznokci.
-Przecież nie możesz tego dotknąć, Howley! Chcemy żyć jeszcze kilka dobrych lat!
-Nie odzywaj się, Malfoy - burknęła i obejrzała jedną z czerwonych gałęzi.
Atmosfera w korytarzu zrobiła się ciężka, a Hermiona nie dotykając patyka zaczęła jeździć po nim pilniczkiem. Myślała, że spadnie on od razu na ziemię, więc cofnęła dłoń, jednakże drewienko dalej wisiało w powietrzu za pomocą magii. Mocniej potarła pilniczkiem, a farba zaczęła spadać. Złapała za patyk. Drzwi otworzyły się, a panna Snape złapała ze świstem powietrze.
-Jesteśmy w komnacie Wielkiej Czwórki - wyjęczała z zachwytem Nataline Snape.
~~~
Bum, bum, bum! I jak się podobało? Próbowałam zrobić naprawdę długi tekst. Co do panny Snape, będzie ona też pojawiać się częściej! Na prośbę przyjaciółki :) Wywiad nie jest za ciekawy, ponieważ nie miałam na niego pomysłu..ups. Nataline miała pojawić się i przerwać wywiad z Skeeter, no ale..
To chyba na tyle :)
Wow z tym dopiskiem jest 2287 słów.
~Black
*Wymyśliłam mu drugie imię. 



6 komentarzy:

  1. Jestem w SZOKU! Pojawia się Nataline i już się w coś miesza (jak z życia wzięte). Dziękuje że jednak jest tu ta postać. Życzę Ci weny i proszę nie każ mi czekać tygodnia na następny rozdział. TO JEST GORSZE NIŻ CRUCIATUS! (tak to się piszę?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Natalii :( Ciebie nie ma, zachorowała, a ja teraz więcej czasu na matme poświęcam, mniej na pisanie :c bo nie rozumiem tematu XD ale spróbuję w piątek lub sobotę jak BD wolny już czwartek

      Usuń
  2. Cudowny rozdział.

    "-Aaaa! - pisnęli równocześnie i zrobili gest jaki robią przyjaciółki. Cały stół Slytherinu spojrzał na nich zaciekawiony. Draco Malfoy piszczący i robiący gest "tsss". Adrian ryknął śmiechem, a cały stół wraz za nim. "

    Ten fragment strasznie mnie rozśmieszył. Ciekawy pomysł z Komnatą Wielkiej Czwórki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, ale dostaniesz tylko tyle, że nie skończy się na otwartych drzwiach i będzie jeszcze jedna może dwie pulapki :)

      Usuń
  3. Takich pomysłów ze świecom szukać. Złośliwy wywiad Rity najlepszy. Niech wena będzie z tobą

    OdpowiedzUsuń