Uczucia: Niepokój, strach, troska, nieufność, gniew, miłość.
***
Draco niespokojnie przewracał się na łóżku,mamrotając coś przez sen, który musiał być naprawdę okropny, bo chłopak coraz częściej krzyczał, to w agonii, to w rozpaczy. Cruciatus od samego Voldemorta był niczym w porównaniem do bólu jaki odczuwał w śnie. Blondyn coraz gorzej oddychał, wręcz dyszał nie mogąc złapać tchu, na jego czole pojawiły się kropelki potu, które informowałyby obserwatora o trudzie jaki przeżywał teraz Draco, jednak tutaj obserwatora nie było.
Szedł przez ciemny, ponury cmentarz, który przypominał mu tylko o złych wspomnieniach. Mijał nagrobki: Narcyza Malfoy, Andromeda Tonks, Nimfadora Tonks.. i mimo, że wszystkich nie znał to czuł ból w sercu, jakby ktoś rozrywał je od środka, chciał poznać Dorę, lecz jej już nie było. Przysiągł sobie, że pozna jej syna, który obecnie przebywał u swojej babci, ją też chciał poznać. Dopiero po chwili zobaczył, że jest boso, a jego nogi mają lekkie rany i są zimne, wręcz lodowate. Szedł dalej pchany przez niewidzialną siłę, a przed jego oczami dalej pojawiały się nagrobki z nazwiskami ważnych dla niego osób. Leśna dróżka wcale nie była miękka, jakby się wydawało, twarde gałęzie raniły go w stopy, dlatego teraz miał na nich rany. Doszedł na sam koniec cmentarza i zamarł, na ziemi w kałuży krwi leżała Hermiona, żywa, lecz już prawie martwa. Nad nią stał jej oprawca, a w jego ręce tkwiła różdżka, z której rzucał zaklęcia na dziewczynę. Draco podszedł bliżej i upadł na kolana przy Hermionie. Odwrócił głowę, chcąc uciec od tego widoku i spojrzał w ponure niebo, szare chmury przysłoniły nawet najmniejszy kawałek błękitu. Słyszał jej krzyki, lecz nie mógł choćby palcem ruszyć w jej stronę, miał ochotę rzucić się na nią i zasłonić ją przed zaklęciami, nie obchodziło go, że on by cierpiał, ważne, żeby ona była cała. Niewidzialna siła odwróciła jego głowę w stronę zmasakrowanego ciała gryffonki. Nie czuł bólu, a jednak wrzeszczał, byli jak Romeo i Julia. Zakazana miłość, lecz koniec będzie inny, oni nie będą martwi, oni przeżyją i będą szczęśliwi - przynajmniej tak myślał Draco, lecz los często nas chwyta za nos i zmienia kierunki. Zebrał się w sobie i rzucił się na chłopaka z różdżką, był to Ivan. Czy już zawsze będzie mnie nękać? - pomyślał blondyn i wyrwał mu różdżkę, rolę się zmieniają myśliwy stał się zwierzyną.
-Avada.. Avada Kedavra! Avada Kedavra! - ślizgon krzyczał to jak mantrę, rzucając zaklęcia na już martwego Ivana.
-Draco..
Spojrzał na Hermionę i upadł koło niej, to nie mogła być ona. Brunetka była zimna jak lód, jak.. serce Malfoya.
-Draco!
Znów spojrzał w dół, lecz głos, jakby z góry spadał na dół do uszu blondyna. Załkał nad Hermioną ignorując głosy i po chwili poczuł szarpnięcie.
-DRACO! OBUDŹ SIĘ ! DRAAAACO!
Chłopak zerwał się z łóżka i przyłożył komuś różdżkę do gardła.
-To ja. - Blaise rozmasował gardło i spojrzał na przyjaciela z troską.
-Co mi się tak przyglądasz? - zapytał młody Malfoy i przetarł oczy, na szczęście nie było tam żadnych śladów łez.
-A nic. Przecież każdy normalny czarodziej krzyczy przez sen zaklęcie niewybaczalne. - powiedział z ironią mulat.
-Zamknij się. - burknął blondyn i pchał już przyjaciela w stronę wyjścia.
-Draco. Nie odsuwaj nas od siebie.. - zaczął Blaise, lecz po chwili był już za drzwiami i usłyszał tylko:
-Spróbuję..
***
Zabini siedział i uczył się na OWUT-emy, które miały być już za dwa dni. Od poniedziałku do czwartku - dla uczniów, którzy wybrali więcej przedmiotów - do piątku. Blaise się do tego zaliczał, on razem z Draco chcieli zostać uzdrowicielami. Pokręcił głową i przetarł oczy, odwrócił się w stronę drzwi i zauważył tam drobną postać.
-Hej, Weasley. - rzekł i usiadł wygodniej na krześle, opierając głowę o oparcie.
-Cześć. - mruknęła Ginny i położyła się na jego łóżku, przyglądając się mu. - Blaise?
-Co chcesz? - zapytał patrząc na nią podejrzliwie, już wiedział, że jest zbyt miła.
-Może uznamy ten zakład jako nieaktualny?
-Co? Nie dasz rady? - zapytał z kpiącym uśmieszkiem.
-Oczywiście, że dam radę! - odparła unosząc hardo głowę. - Myślałam, że ty nie podołasz zadaniu, a jednak.
-Węże potrafią ukąsić.
-Tym bardziej te jadowite. - powiedziała z gniewem w głosie i wyszła.
Do pomieszczenia wparował Potter z Snape'ówną.
-Ups.. nie ten pokój. - bąknął Harry powoli z Nataline się wycofując.
-Spróbuj jej coś zrobić, a Snape przerobi cię na mielonego, Potter.
-Mój tata woli schabowe. - zaśmiała się brunetka i zniknęła za drzwiami pokoju Harry'ego z chłopakiem, za którymi było słychać dziwne dźwięki..
Blaise wrócił do swoich testów, kręcąc głową nad zachowaniem Chłopca-Który-Przeżył i myśląc jak może pomóc przyjacielowi.
***
Lepkie macki owinęły się dookoła jego kostek i sunęły coraz wyżej, blondwłosy chłopak jednak się tym nie przejmował, bardziej martwił się o dziewczynę, którą nie mógł znaleźć.
-Bombarda. - mruknął, a macki rozerwały się i każdy ich kawałek poleciał w inną stronę. Zaczął tonąć, musiał jeszcze kilka razy machnąć nogami i rękami, żeby zaczerpnąć powietrza. Poczuł jak woda wpadła mu do ust, kiedy tryton zaczął ciągnąć go na dno jeziora, zaczął przeklinać w myślach i szybko skierował różdżkę w górę, myśląc "Ascendio". Tryton trzymający się jego nogi wypadł razem z nim na ziemię i zaczął się dusić. Draco chciał go wrzucić do wody, pomimo, że te stworzenie chciało go zabić, lecz tryton przybrał twarz Ivana. Blondyn pozwolił mu się dusić, ostatni raz chciał spojrzeć na jego martwą twarz, jednakże zamiast martwego trytona z twarzą Ivana, była tam martwa Hermiona.
-Nieee! - jedyna latorośl Malfoy'ów zerwała się z łóżka i otarła pot z czoła. Oparł głowę o ramę łóżka i odtchnął.
-To tylko sen, tylko sen. Chyba już serio zwariowałem na punkcie Granger. - mruknął do siebie cicho i przeczesując włosy ręką wstał z łóżka. Nie mógł się uspokoić, przetarł twarz i poszedł do łazienki, przejrzał się w lustrze i opukał twarz wodą. Pod oczami widniały wyraźnie wory, a na szczęce był kilkudniowy zarost, włosy w nieładzie i oczy pozbawione uczuć i emocji. Ubrał na siebie czarny, wełniany, trochę rozciągnięty sweter i wyszedł z pokoju, a następnie z Wieży Perfektów. Ruszył w stronę skrzydła szpitalnego. Musiał tam być, chciał zobaczyć twarz Hermiony, chciał widzieć, że jest cała i zdrowa. Nie liczyło się teraz, że go nie pamiętała, ważne było, żeby widział ją żywą, bał się, że podczas tych koszmarów lunatykował i zabił ją, bał się, że był do tego zdolny, bał się, że jest potworem.
Usiadł przy jej krześle i złapał ją za dłoń, nie ważne było to, że mogła się obudzić.
-Wiesz.. - zaczął Draco, wiedząc, że albo Hermiona go słucha, albo nie - każdy myślał, że jestem potworem niezdolnym do kochania, lecz ty mi pokazałaś.. pokazałaś mi, że może i jestem potworem, lecz potrafię kochać, a każdy może się zmienić, zawsze tak mówiłaś i mimo tego iż mnie nie pamiętasz to ja ciebie pamiętam i zawsze będę kochać, skarbie. Kocham cię i chcę, żebyś była szczęśliwa nie ważne z kim. - Ostatnie słowa wypowiedział z łzami w oczach. - I..i.. wiedz, że to ja cię tu zaniosłem, bo cię kocham i chciałem, żebyś wyzdrowiała. Tamten Malfoy nigdy by tego nie zrobił, ale ludzie się zmieniają. Idę niedługo do Azkabanu.. szkoda, że nie będziesz mnie pamiętać, ale to chyba lepiej. Kocham cię, kotku. - wyszeptał i pocałował ją w czoło, chwilę później wyszedł, a Hermiona otworzyła szeroko oczy czując, jak mocno bije jej serce.
-Będę o tobie pamiętać, Draco. - powiedziała cicho do siebie i przyłożyła rękę do klatki piersiowej, czując jak mocno bije jej serce, jakby miało wyskoczyć.
~~~
Hej!
Mam nadzieje, że spodobała wam się ta część. Będzie jeszcze 1 i koniec pierwszego tomu :o, więc jesteśmy w połowie lub trochę dalej.
Niedługo też powinnam wstawić rozdział na drugiego bloga :)
Teraz jest okres, gdy trochę muszę pomęczyć Dracona :P Ale krótko, więc spokojnie :D
~Black

Wow! Wow! WOW! Szalejesz gluchouchu, dawno nie pisałaś tak dobrych rozdziałów, Draco, Azkaban, Hermiona, Miłość, Złość, Ból, PUF!... Mój mózg wybuchł. Poza tym życzę weeeeny duuuuuzo weeeeny i chęci leniu żeby ci się chciało pisać( wiem że mówisz teraz pff...) Ech kończę bo za długi ten komentarz
OdpowiedzUsuńMożesz pisać dłuższe :D I dziękuje :3 :*
UsuńGenialne! Wspaniały rozdział! Weny życzę! ;3
OdpowiedzUsuńDziękuje :*
UsuńWspaniały rozdział
OdpowiedzUsuńA sny Draco...zabrałaś mnie w podróż, byłam tam razem z nim.
Pozdrawiam
Dziękuje :) Cieszę się, że się podoba. Dziś lub jutro dodam kolejny rozdział - najdłuższy ze wszystkich :)
UsuńRównież pozdrawiam
Nie spodziewałem się, że aż tak mi się spodoba ta miniaturka :) Naprawdę świetna sprawa, a z tymi koszmarami to warto uważać, jak się za dużo poczyta, to można potem... :)
OdpowiedzUsuńAkirat to nie jest miniaturka tylko glowna historia :D
UsuńDziekuje za komentarz <3
Akirat to nie jest miniaturka tylko glowna historia :D
UsuńDziekuje za komentarz <3