Brunetka załkała, podtrzymywana
przez Ginny i Blaise'a, żeby nie upaść. Czuła się jak wrak
człowieka, chciała tylko, żeby okazało się, że to pomyłka i
Draco do niej wróci, niestety prawda była inna Malfoy został
skazany na osiem lat więzienia i szybko nie wyjdzie, a to dlatego,
że tylko chronił ją przed śmiercią! Chciała zeznawać, lecz jej
nie pozwolili, bo myśleli, że blondyn rzucił na nią urok lub dał
jej eliksir miłosny, aby go chroniła, jednakże fakty były
kompletnie inne, ale oni nie chcieli jej uwierzyć, a co dopiero
wpuścić na salę rozpraw.
I co
oni narobili?! Teraz ledwo stojąc na nogach z rozmazanym makijażem
łkała, nie mogąc się opanować. Wzięła kilka głębokich
wdechów, chcąc opanować bicie swojego serca, lecz one waliło –
niczym stado biegnących koni. Zakaszlała i oblizała wargi,
próbując usunąć suchość w gardle i na ustach. Słyszała kogoś
kroki, jednak nie na długo mogła się na nich skupić, bo zemdlała.
Jeszcze pomiędzy jawą, a rzeczywistością zrozumiała:
– Ja ją zabiorę. Jest zmęczona.
I to było na tyle z tego co
pamiętała.
.*.*.*.*.*.
Czuł przeraźliwe zimno i
przerażenie, nigdy jeszcze nie miał tak dziwnie związanych uczuć.
Czuł radość na widok w swojej głowie Hermiony, a później strach
jak ona zaczyna się oddalać. Zawsze go wtedy zostawiała, a w
uszach szumiał mu oddech Dementora, czuł się bezsilny i pokonany.
Przetarł oczy dłonią i zamyślił się, nie chciał wiedzieć ile
czasu minęło, może Hermiona ma już kogoś? Może ma trójkę
dzieci i męża? Zapomniała o nim? Możliwe. Blondyn przeklinał się
na to, że tylko nie oplótł linami Ivana i resztę zostawił
Ministerstwu, lecz nie mógł patrzeć na to jak urządził
gryffonkę. Z drugiej strony był z siebie dumny, że to on ją
obronił i on go zabił, chociaż prawdopodobnie to on byłby na
miejscu Dracona, lecz nic już nie da się zmienić.
Następnego
dnia, blondyn nie chciał się budzić, ponieważ wiedział, że
kiedy się obudzi znów będzie czuć zimno. Znów będzie źle,
jednakże Strażnicy z Ministerstwa Magii nie byli za mili.
– Wstawać!
– walili po kratach jakimiś kijami – Malfoy! Wstawaj!
– Wypchaj
się – wymamrotał, jednak już było za późno i zadrżał, było
mu strasznie zimno. Podniósł nienawistne spojrzenie na Strażnika,
który nazywał się Nick Simons. Zacisnął pięści ze złości i
wepchnął je do kieszeni spodni.
– Masz
gościa, Malfoy. Zaraz cię do niego zabiorę – Draco wzdrygnął
się, gdy usłyszał słowo „niego” , był wręcz pewien, że to
nie Hermiona. Kiwnął głową do mężczyzny, który wypuścił go
ze środka i przyłożył różdżkę do gardła.
– Spokojnie,
Simons, nie ucieknę.
– Mam
nadzieję, Malfoy – burknął mężczyzna i schował swój
magiczny patyk do kieszeni spodni.
Blondyn
zaciskał tak mocno paznokcie na dłoniach, że poczuł straszny ból.
Zastanawiał się kto tam może na niego czekać, kto chce go
odwiedzić? Gdzieś w środku łudził się, że to Miona czeka tam
na niego albo Katherine, jednak tego się nie spodziewał. Za
drzwiami skromnego pomieszczenia do przesłuchań stał Potter.
Spojrzał na niego uważnie. Harry usiadł na krześle i zerknął na
Strażnika za więźniem, który kiwnął głową i wyszedł
zostawiając chłopaków – a raczej już młodych mężczyzn –
samych.
Draco
zacisnął zęby i skierował swój wzrok na czarnowłosego. Uniósł
brwi w geście zdziwienia.
– Usiądź,
Malfoy – rzekł Harry pokazując dłonią na krzesło.
– Nie
dzięki postoje.
– Przecież
krzesło cie nie pogryzie – mruknął Potter.
– Nie
byłbym tego taki pewny – warknął blondyn zaciskając mocno
szczękę.
– Usiądź,
Malfoy! Jestem tu z powodu Hermiony, myślisz, że przyszedłbym do
ciebie z własnej woli?! Udupiłbym cię tu na dłużej niż te
marne osiem lat.
– Chrzań
się! Czekaj.. Hermiona cię przysłała?
–Nie
przysłała, ale widziałem to w jej oczach. Przejdźmy do
konkretów, Malfoy.
.*.*.*.*.
Hermiona
obudziła się w mięciutkiej, cieplutkiej kołdrze, była otulona
nią niczym naleśnik. Jej włosy były porozrzucane po całej
poduszce. Odgarnęła włosy z oczu i wstała z łóżka rozglądając
się po pokoju Harry'ego, którego nie było w domu.
Ciekawe
gdzie poszedł? – zapytała siebie w myślach.
Złapała
za ubrania i wolnym krokiem ruszyła w stronę łazienki, włączając
przy okazji muzykę. Po umyciu się, związaniu włosów i zrobieniu
sobie śniadania składającego się z: jajka, bekonu, chleba i kawy.
Usiadła na blacie i zaczęła wszystko z powrotem wspominać. Draco
był teraz w Azkabanie i Hermiona musiała zająć się sobą, żeby
później mieć siłę by odwiedzić Dracona i wyjechać do Australii
w poszukiwaniu rodziców – Malfoy zdążył jej powiedzieć o
rozmowie z Katherine, brunetka nie miała czasu nawet nad sobą się
użalać, chciała żyć już normalnie.
Dziewczyna
szybkim krokiem udała się w stronę św. Munga. Niedawno dostała
tam pracę jako Uzdrowicielka, czuła się świetnie w swoim fachu i
żałowała, że musi niedługo ją opuścić w poszukiwaniu
rodziców.
Z
domu Harry'ego miała bardzo blisko do miejsca jej pracy, więc nie
musiała się zbytnio spieszyć, bo zawsze była na czas.
Teraz
pędząc przez korytarz czarodziejskiego szpitalu, zastanawiała się
czy będzie tak jak dawniej i czy odnajdzie rodziców. Weszła do
swojego gabinetu i założyła śnieżnobiały kitel. Praca lekarza
to nie tylko leczenie chorych, ale też naprawdę dużo papierów do
wypełnienia, więc chcąc czy nie chcąc Hermiona usiadła za
biurkiem i złapała za pióro i atrament. Dokumentów była cała
sterta, a brunetka nie miała zamiaru zostawiać je na później,
żeby siedzieć nad nimi do wieczora. Panna Granger podniosła głowę
na drzwi, słysząc pukanie. Odchrząknęła i nie odrywając już
wzroku od papierów, krzyknęła:
– Proszę!
– Do środka weszła Nataline z Miriam. Obie również dostały
pracę w Mungu i były z tego powodu dumne.
– Miona!
Ty dalej nad papierami – zapytała jej, a raczej stwierdziła
Miriam. Nataline spojrzała na pannę Blood z grymasem
zniecierpliwienia.
– Ja
ją doskonale rozumiem..
– Ciebie
nie pytam, Snape – burknęła brunetka, a Hermiona już była
całkowicie zniecierpliwiona. – Doskonale wiem, że jesteście
obie takie pilne, jak papiery można zabrać do domu!
– Ja
wolę mieć czas dla Harry'ego – burknęła Nataline, a byłe
gryffonki westchnęły – Miriam z powodu iż córka Severusa ma
rację, a druga z smutku. Przez nią owa dwójka – Potter i Snape
– nie mogli mieszkać razem, bo to ona mieszkała na ten moment z
byłym gryffonem. Odchrząknęła.
– Przyszłyście
po coś konkretnego? – Zapytała, patrząc na Miriam, później
Nataline, a na końcu na dokumenty. – Wiecie mam dużo pracy.
– Och.
Yy.. my nie.. lepiej już pójdziemy – bąknęła zagadana z panną
Snape panna Blood.
–Tak.
Do zobaczenia – mruknęła druga z dziewczyn, a Hermiona jedynie
kiwnęła głową na znak pożegnania. Brunetki wyszły, a gryffonka
została sama ze swoją pracą, przy której inni by się męczyli,
lecz dla niej było to uspokajające.
Przeglądając
dokument o jej ostatnim pacjencie ktoś zapukał w drzwi, westchnęła
i wstała.
– Witaj,
Hermiono – w drzwiach stała kobieta, która na oko miała
trzydziestkę. Kobieta uśmiechnęła się miło.
– Dzień
dobry, Ruth – oddała uśmiech i wpuściła kobietę do środka.
– Widzę,
że praca pełną parą. Za godzinę masz umówionego pacjenta.
– Masz jego kartę? – zapytała brunetka podchodząc bliżej do magopielęgniarki, wyciągając ręce po kartę.
– Tak, proszę.
– Dziękuje
– rzekła i szybko uporządkowała papiery na biurku. Po chwili
wyszła za Ruth zamykając za sobą drzwi gabinetu. Kobieta odeszła
w swoją stronę, a panna Granger ruszyła do swojego przełożonego
chcąc zapytać o parę rzeczy.
.*.*.*.
Draco
siedział sztywno na krześle i zastanawiał się nad propozycją
Pottera. Spojrzał na niego podejrzliwie i kiwnął głową na znak
zgody.
– Załatwisz mi te zwolnienie warunkowe? – zapytał i odchrząknął czując w gardle niezwykłą suchość.
– Spróbuje, ale wiedz, że robię to dla Hermiony – burknął, choć gdzieś w środku poczuł, że nawet polubił Malfoya tego, który teraz przed nim siedział. Widział, że teraz jest niemiły i nieufny – nie dziwił mu się – ale wiedział też, że dla jego przyjaciółki umiał być inny.
Wstał
i przegiął się trochę do tyłu, aż kilka razy strzeliło mu w
krzyżu. Zerknął ostatni raz na blondyna i wyszedł. Zaraz za nim
został wyprowadzony Draco przez strażników.
.*.*.
Podeszła
do swojego pacjenta patrząc na niego z współczuciem.
– Co mi jest, pani Granger? – zapytał przerażony mężczyzna widząc jej zmartwioną minę. Facet ok. czterdziestki był oblepiony jakąś mazią, która musiała bardzo boleśnie go parzyć, gdyż jego twarz wyginała się w bólu.
– Dam radę usunąć maź, jednak trochę będzie to pana boleć – zaczęła. – Najpierw przewieziemy pana na oddział zakaźny, gdyż czasem taka maź może zarazić innych pacjentów.
Czarodziej
kiwnął głową, po czym położył głowę na poduszkę. Hermiona
poprosiła Ruth i Sophie o przewiezienie pacjenta do sali obok.
Brunetka podeszła do drzwi niedaleko sali i zapukała do drzwi,
kiedy usłyszała krótkie „proszę”, nacisnęła na klamkę i
weszła do środka. W pokoju siedziała Nataline, Miriam i dyrektor
św. Munga.
Po
dłuższej chwili Hermiona wiedziała już co ma robić, więc poszła
do sali, gdzie leżał jej pacjent. Zaczęła się nim zajmować.
Po
ciężkiej godzinie wreszcie uwolniła nogę pana Roya i zabrała się
za całą resztę.
.*.
– Coś jeszcze?
– Mogą zostać blizny, małe prawie niewidoczne – dodała jeszcze i już wychodziła.
– Panno Granger? – Usłyszała.
– Tak?
– Dziękuje.
– To moja praca – uśmiechnęła się do mężczyzny, po czym wyszła. Weszła do gabinetu i spojrzała na górkę dokumentów. Nagle naszła ją myśl, że ma ochotę na kawę i spojrzała na ekspres stojący w rogu pokoju.
Weszła
na bujane krzesło i otworzyła szafkę z kubkami. Wyciągnęła
kubek i zachwiała się, wiedziała, że to był zły pomysł, żeby
stanąć na bujanym krześle.
Uderzyła
lewą stroną ciała na podłogę, a głową w szafkę. Na korytarzu
było słychać huk, a później zapadła cisza. Brunetka straciła
przytomność.
************
Hej! Przepraszam, że wcześniej nie dodałam, ale naszła mała zmiana, bo się nie wyrobiłam.
Mam nadzieje, że spodobał się rozdział :3 Jeśli się wyrobię to dodam jeszcze w sobote lub niedziele kolejny rozdział.
Pozdrawiam :*

szkoda Miony. Niech wena będzie z toba
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
OdpowiedzUsuńEkstra! zresztą jak zawsze. Weny
OdpowiedzUsuńDziękuje!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego. Mam nadzieję, że nic się nie stało Hermionie i że Draco wyjdzie z Azkabanu.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
Dziękuje i na pewno wpadnę ;)
UsuńJedna z fajniejszych prac moim zdaniem. Fajnie jest czytać wszystko po kolei! Pozdrawiam i czekam na nowe rzeczy!
OdpowiedzUsuń